Książkę dedykuję moim synom i synowej –
Krzysztofowi, Grzegorzowi i Magdalenie.
Spis treści
Rozdział 1............................................................................... 7
Rozdział 2............................................................................. 21
Rozdział 3............................................................................. 29
Rozdział 4............................................................................. 37
Rozdział 5............................................................................. 43
Rozdział 6............................................................................. 47
Rozdział 7............................................................................. 57
Rozdział 8............................................................................. 67
Rozdział 9............................................................................. 83
Rozdział 10........................................................................... 95
Rozdział 11......................................................................... 105
Rozdział 12......................................................................... 117
Rozdział 13......................................................................... 133
Rozdział 14......................................................................... 141
Rozdział 1
Edyta miała ustalony plan dnia. Nikt nie musiał jej mówić, co ma robić. Matka została w Polsce, a ojciec już nie żył – po długich cierpieniach zmarł na raka płuc. Dzięki oszczędnościom, które rodzice przeznaczyli na jej kształcenie, mogła wyjechać do Niemiec i zamieszkać w jednopokojowym mieszkaniu. Rano, tak jak w rodzinnym domu, zasłała łóżko, umyła talerz i garnuszek po śniadaniu, włożyła do swojej torebki dokumenty, sprawdziła, czy wszystko w mieszkaniu zostawiła w należytym porządku, i wyszła na ulicę.
Był ciepły wiosenny ranek. Słońce o tej porze roku znajdowało się wysoko, co zapowiadało ciepły dzień. Edyta nie zwracała uwagi na pogodę, na ludzi mijających ją w pośpiechu, lecz myślała o swojej przyszłej pracy. Ten dzień był dla niej wyjątkowo ważny. Miała rozmawiać po niemiecku z kimś, kto miał przyjąć ją do pracy. Ostatniej nocy nie mogła spać. Po każdym zaśnięciu budziła się po chwili, myśląc, jak będzie
8 Daleka droga do Australii
wyglądała jej rozmowa i czy będzie w stanie odpowiadać na zadawane pytania. Chwilami czuła się jak dziecko, które uczy się chodzić, mówić i poznawać wszystko, co je otacza. Często zastanawiała się, czy jest sens, by tak żyć.
Na ulicy spotkała koleżankę Maryli.
- Cześć! Czy wiesz, że Maryla dzisiaj nie przyjdzie do pracy? Wczoraj wyjechała do
- Niemożliwe! Nic mi o tym nie mówiła! – krzyknęła przestraszona
- Tak, to prawda. Nie mogła dłużej wytrzymać, z dnia na dzień czuła się bardziej chora. W jej mieszkaniu mieszka już ktoś inny, jacyś Chińczycy albo Widziałam się z nimi. Słabo mówią po niemiecku, więc tylko wymówili dwa słowa: „Maryla Polen”.
Wiadomość o wyjeździe Maryli do Polski zaskoczyła Edytę. Przecież była jej bliską koleżanką, to ona namówiła ją na wyjazd do Niemiec po śmierci ojca, to ona znała niemiecki i mogła jej pomóc w znalezieniu pracy. Dzisiaj właśnie miała ją wspierać w trakcie rozmowy z kierownikiem, po- kazać miejsce pracy, jak sortować ubrania i jak wykonywać inne czynności. A teraz Maryla nie powiedziała Edycie, że wyjeżdża, stchórzyła. I Edyta musiała liczyć tylko na siebie. Co ja zrobię?, pomyślała. Może powinnam zrezygnować z tej pracy i wrócić do Polski, a może jednak spróbować? Przecież nic mi się złego nie stanie. Nie dostanę pracy, to trudno, będę szukała innej. Do domu nie mogę wrócić bez
Rozdział 1 9
pieniędzy, mama mi nie wybaczy, że straciłam ciężko zarobione pieniądze. A co powiem sąsiadom? Że dlaczego wróci- łam? Pomyślą, że nie chce mi się pracować albo nie umiałam znaleźć pracy w Niemczech, tak samo jak nie potrafiłam zna- leźć pracy w Polsce.
Gdy Edyta była jeszcze w Polsce, często słyszała opinie przypadkowych ludzi wygłaszane w różnych publicznych miejscach na temat rodaków, którzy wyjechali do pracy za granicę. Spośród tych opowieści zapamiętała opowiadanie kobiety, która krytykowała sąsiada za to, że nie wrócił do swojej rodziny, bo bał się plotek sąsiadów i znajomych. Rodzina oczekiwała od niego przywiezienia znacznej sumy pieniędzy, bo liczyła na poprawę sytuacji finansowej, na przykład kupie- nie samochodu czy mieszkania, a on wstydził się wrócić bez pieniędzy. Nie pracował w Polsce, a także za granicą przez długie lata z różnych powodów. Prawdopodobnie nie miał pieniędzy na opłacenie mieszkania i stał się bezdomny. Zmusiła go do tego trudna sytuacja, w jakiej się znalazł. Nocował w tunelach, pod mostem i w różnych podobnych miejscach. Najgorsze było to, że on miał rodzinę, która na niego czekała. Szczególnie dzieci potrzebowały obecności ojca. Edyta nie mogła zapomnieć ośmioletniego chłopca, syna sąsiadki, który często przychodził na przystanek tramwajowy i czekał na po- wrót swojego taty z zagranicy. Na pytanie, dlaczego czeka na przystanku, odpowiadał: „Z tego przystanku tato wyjechał, to na pewno tutaj wróci”.
10 Daleka droga do Australii
Edyta podeszła pod bramę fabryki, stanęła na chwilę, związała włosy, żeby wyglądać skromnie, i szybkim krokiem weszła do środka.
Majster czekał w korytarzu. Spojrzał na nią i zapytał, jak ma na imię, a później z uśmiechem przywitał tak jakoś swojsko, jakby ją wcześniej znał. Zwrócił się do pracowników, którzy jak na komendę jednocześnie podnieśli głowy do góry:
- To jest Edyta, będzie z wami pracowała. – A po chwili przyciszonym głosem dodał po polsku: – Pracę, którą ci pokażę, musisz wykonywać szybko. Mam nadzieję, że dasz sobie radę.
Podał jej duży popielaty fartuch.
- To jest twoje robocze ubranie. Przebierz się szybko i idź na swoje
Po drugiej stronie taśmy schylone kobiety sortowały używane ubrania. Jedna z nich, starsza, kiwnęła na nią ręką i za- wołała:
- Chodź tu, pokażę ci robotę. Jestem Skąd jesteś? Ze wsi czy z miasta?
- Z miasta – odpowiedziała Edyta.
- Czy pracowałaś fizycznie?
- Pracowałam fizycznie tylko w swoim
To nie szkodzi, tutaj nauczysz się pracy. Pracuj szybko, nie rozglądaj się. Będą cię obserwowali, czy nadajesz się do tej pracy. Damskie ubrania do jednego worka, męskie do drugiego, a dziecięce do trzeciego. Tylko się nie pomyl!
Rozdział 1 11
Edyta stanęła przy taśmie. Ubrania szybko się przesuwały. Dziewczyna jedną ręką chwyciła jakieś spodnie. Trudno było rozpoznać, do jakiego worka powinny trafić.
- Wrzuć do drugiego, to są damskie! – krzyknęła Irena. – Spiesz się, bo zostaniesz w
- Nie dam
- Pomogę ci dzisiaj, ale jutro musisz sortować
Irena pracowała szybko i mówiła do siebie przyciszonym głosem:
- Ta sukienka jest mała, to idzie do trzeciego worka, a ta bluzka jest duża, to idzie do drugiego
Na początku Edyta starała się pracować najszybciej, jak mogła, jednak po kilku godzinach schylania się nad taśmą i wdychania zapachu naftaliny poczuła ból głowy i stwierdziła:
- Nie jestem maszyną. Boli mnie głowa. Ta praca nie jest dla mnie, muszę zrezygnować.
- Co ty mówisz, dziewczyno? To jest dobra praca. Za kilka dni przyzwyczaisz się do chemikaliów – stwierdziła rozkazującym głosem Irena.
Tak, to może być prawda. Gdzie ja znajdę lepszą pracę bez niemieckiego? Muszę wytrzymać. Irena ma rację. Ona jest starsza, jest w Niemczech dłużej i ma doświadczenie. Dobrze, że mi pomaga. Co ja bym bez niej zrobiła?, pomyślała dziewczyna. Należała do tego typu ludzi, którzy potrzebują wsparcia.
Zawsze ulegała ludziom w swoim otoczeniu, nigdy sama nie podejmowała decyzji w różnych sprawach. Nawet wtedy, gdy
12 Daleka droga do Australii
studiowała w innym mieście i wyprowadziła się z domu, jej rodzice mieli duży wpływ na jej życie. Nie buntowała się z powodu ich kontroli, a raczej była zadowolona. Wiedziała, że może na nich polegać w każdej sytuacji.
Miała szczęście, że trafiała na uczciwych ludzi. Podczas studiów otaczała się takimi podobnymi do siebie, którzy pomagali sobie wzajemnie przed egzaminami, pożyczali książki i notatki z wykładów. Po zdaniu jednak ostatnich egzaminów ich drogi się rozeszły. Jedni podjęli pracę, drudzy założyli rodziny, a inni wyjechali za granicę.
Mimo dobrych ludzi spotkanych na swojej drodze jej życie nie było łatwe. Jako dziecko często chorowała. W szkole pod- stawowej opuszczała zajęcia i z tego powodu miała problemy z niektórymi przedmiotami. W szkole średniej było podobnie. Jednak dzięki korepetycjom, za które rodzice płacili olbrzymie pieniądze, dostała się na studia. Po ich ukończeniu szukała pracy w swoim zawodzie prawie osiem miesięcy, ale niestety skończony przez nią kierunek nie był nikomu potrzebny, nikt nie był zainteresowany jej zawodem. Może byłoby jej łatwiej dostać pracę, gdyby ktoś z rodziny albo znajomy pracował w tym samym zawodzie i mógł jej pomóc. Ale nikogo takiego nie miała.
Dni były dla niej jednakowe: rano szukanie pracy w biurze pośrednictwa, w internecie i wszędzie, gdzie tylko było to możliwe. Później sprzątanie mieszkania, gotowanie, siedzenie na kanapie i oglądanie telewizji. Na dodatek w pokoju obok
Rozdział 1 13
leżał nieuleczalnie chory ojciec, który wymagał opieki. Jej matka wracała do domu późno, pracowała na kierowniczym stanowisku i musiała pilnować pracy, bo zostało jej kilka lat do emerytury. Nie mogła odejść, bo była jedynym żywicielem rodziny. Wprawdzie ojciec miał emeryturę, ale tak niską, że wystarczała jedynie na jego lekarstwa i częściową opłatę rachunków.
Co za życie, co za przyszłość, myślała Edyta.
Pewnego dnia przypadkowo w biurze pośrednictwa pracy spotkała koleżankę ze szkolnych lat – Marylę. To ona namówiła Edytę na wyjazd do Niemiec.
- Jeżeli nie możesz znaleźć pracy u siebie, szukaj pracy za granicą. Nasz rząd nie robi nic, żeby zatrzymać nas – młodych i wykształconych ludzi – w Polsce, a raczej zachęca nas do wyjazdu. Nie mamy innej możliwości, żeby przeżyć i nie być uzależnionym od rodziców. Jutro wyjeżdżam do Niemiec, będę na ciebie czekała.
W Polsce panował mit o idealnej, dobrze płatnej pracy w Niemczech. Mit ten rozpowszechniały media zachęcające Polaków do wyjazdu. Edyta obawiała się opuszczenia kraju z powodu złych doświadczeń kuzynki, która była utalentowaną śpiewaczką operową. Pracowała w filharmonii i jeździła na koncerty w różnych miastach. W latach dziewięćdziesiątych wyjechała do Stanów Zjednoczonych, bo ktoś jej powiedział, że tam zrobi karierę. Niektórym Polakom w tym czasie wydawało się, że w Stanach jest jak w amerykańskim
14 Daleka droga do Australii
filmie. Wszyscy są bogaci, a dolary leżą na ulicy. Niektórzy jej znajomi, którzy osiedlili się w Ameryce w latach osiemdziesiątych, nie mówili prawdy o życiu na emigracji. Kuzynka znała angielski, ale był on wyuczony i różnił się od praktycznego, tego, którym posługiwali się Amerykanie. Często nie rozumiała, co do niej mówili ludzie, którzy chcieli ją zatrudnić. Jak się później okazało, nie otrzymała żadnej pracy w swoim zawodzie i żeby się utrzymać, uczyła muzyki i dodatkowo sprzątała w domach. Wyszła za mąż za człowieka starszego od niej o trzydzieści lat. Zrobiła to w celu otrzymania Green Card – zielonej karty.
Karta ta zapewniała jej pobyt stały w Stanach Zjednoczonych, ale nie pomogła w znalezieniu pracy w zawodzie. Szukanie jej trwało kilka lat, ale niestety się nie powiodło, więc była zmuszona wrócić do Polski. Wróciła chora i zestresowana. Na początku pobytu w Polsce próbowała wrócić do swojego zawodu. Kontaktowała się z ludźmi, z którymi przed wyjazdem pracowała i z którymi łączyły ją serdeczne przyjacielskie stosunki. Okazało się jednak, że znajomi pracowali już w innych miastach i nie byli w stanie jej pomóc. W miejscu, gdzie dawniej pracowała, byli już młodsi ludzie. Po niedługim czasie zaczęła odczuwać niepokój i pojawiły się u niej stany lękowe. Polska wydawała jej się obca, a zachowania rodziny niezrozumiałe. Brak wsparcia ze strony najbliższej rodziny doprowadził do konfliktu. Siostry oczekiwały od niej prezentów i dolarów, których ona nie była w stanie im dać. Według nich nie była
Rozdział 1 15
już tą samą osobą co przed wyjazdem do Ameryki. Kuzyn- ka nie miała już nadziei na możliwość rozwiązania trudnych problemów po powrocie. Nagle odizolowana od otoczenia stała się osobą pogrążoną w cierpieniu, depresji i po kilku miesiącach zmarła.
Pierwszy dzień pracy w sortowni używanych ubrań był dla Edyty pewnego rodzaju nadzieją na lepszą przyszłość. Dostała pracę, do której miała się przyzwyczaić. Miała również zarobić pieniądze i wysłać je mamie. Będzie się starała pracować dokładnie i szybko.
Drugi dzień, już bez pomocy Ireny, był trudniejszy. Ubrania na taśmie przesuwały się tak szybko, że tworzyły zaporę. Edyta nie mogła nadążyć. Nagle poczuła ostry ból brzucha, musiała przerwać pracę i iść do toalety. Spojrzała na kobiety znajdujące się po drugiej stronie taśmy, wskazała swój brzuch i odeszła. Żadna z nich nie zareagowała na jej znaki. Do toalety chodziło się tylko podczas przerwy, a nie podczas pracy. Je- żeli ktoś rzeczywiście musiał, to mógł skorzystać z toalety, ale krótko – taki był regulamin obowiązujący w tej sortowni. Edyta jednak była zmuszona pozostać w toalecie dłużej. Narażenie na stres spowodowało nagłe pojawienie się u niej ostrego bólu brzucha na tle nerwowym. Będąc w toalecie, usłyszała przez głośnik chrapiący głos wymawiający jej nazwisko. Szybko wyszła na zewnątrz sortowni i już nie mogła wrócić do pracy. Drzwi były zamknięte.
16 Daleka droga do Australii
Ktoś głośno krzyknął po niemiecku:
- Edyta, idź do domu!
Wracała do mieszkania wolno, wdychając świeże powie- trze. Myślała o tym, co wydarzyło się w sortowni. Pracowała przecież tak szybko, że nie mogła już szybciej, poza tym nikt jej nie powiedział, że nie może iść do toalety. Polak, który pełnił funkcję kierownika, powinien był zapoznać ją z regulaminem pracy. Nie mogli jej zwolnić bez podania przyczyny. Gdyby znała język i niemieckie prawo pracy, z całą pewnością nie pozwoliłaby im tak bezwzględnie się potraktować. Chociaż powiedziałaby im, co o nich myśli. A tak odeszła bez słowa jak owieczka błąkająca się bez matki po pustej łące. Nikt jej nie pomógł. Pracownicy, z którymi pracowała, nie byli w stanie tego zrobić. Byli za- straszeni, schyleni nad przesuwającą się taśmą wykonywali niewolniczą pracę, bo wiedzieli, że na ich miejsce czekało wielu chętnych. Nie było tu nikogo, do kogo mogłaby się zwrócić o pomoc, kto mógłby ją wysłuchać i zrozumieć jej ciężką sytuację. Za kilka dni miała wydać ostatnie pieniądze. Musiała zapłacić za mieszkanie. Jaki był sens życia w tym obcym, przerażającym kraju? Zastanawiała się, czy zdoła znaleźć jakąkolwiek pracę. Po drodze weszła do sklepu, ale nic nie kupiła, nie była głodna. Czuła się tylko tak bardzo zmęczona, że przez moment nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Szczęście, że w pobliżu była ławka. Usiadła, by odpocząć, a po chwili wstała i powoli poszła w kierunku
Rozdział 1 17
mieszkania. Była tak osłabiona, że straciła zdolność koncentracji i długo błądziła po osiedlu, zanim wreszcie dotarła do swojego mieszkania.
Jedyną radością, jaką czuła w tym dniu, było to, że wreszcie mogła położyć się do łóżka. Leżała w nim kilka godzin i nie była w stanie zasnąć. Różne smutne myśli przychodziły jej do głowy. Ogarnęło ją poczucie braku własnej wartości i poczucie winy. Praca w sortowni wymagała od niej sprawności fizycznej, a ona była za słaba, żeby ją wykonać.
Nie nadaję się do pracy, nie potrafię pracować, powinnam wrócić. Czuję się, jakbym przegrywała swoje życie. Muszę przyznać się mamie, że nie jestem wystarczająco dobra, nie potrafię pracować tak jak inni, żeby dostać jakąkolwiek pracę w Niemczech, myślała.
Na drugi dzień rano Edyta postanowiła czekać na Irenę przed bramą sortowni. Żeby żaden z pracowników jej nie widział, schowała się za mur i czekając na Irenę, od czasu do czasu wysuwała zza niego głowę. Instynktownie czuła, że Irena była uczciwą, normalną osobą i może jej pomóc. Pomagała jej w pierwszym dniu pracy, to może też teraz doradzi, co powinna robić. Czy powinna się usprawiedliwić, że w dniu zwolnienia była chora i musiała iść do toalety, ale teraz jest już zdrowa i może w szybkim tempie wykonywać pracę? Poprosić majstra o ponowne przyjęcie do pracy? Przecież jest Polakiem, to jej pomoże. Wysuwając głowę zza muru któryś raz z kolei, Edyta spostrzegła biegnącą do bramy wejściowej Irenę.
18 Daleka droga do Australii
- Irena, Irena, czy możesz na chwilę się zatrzymać?! – krzyknęła Edyta.
- Nie mogę, jestem spóźniona. Przyjdź wieczorem do mojego mieszkania!
Kobieta w pośpiechu podała swój adres i zniknęła za bramą. Spotkanie z nią dało Edycie nadzieję powrotu do sortowni. Była pewna, że jej w tym pomoże. Znała adres Ireny i po- stanowiła już teraz go odszukać, by wieczorem nie zabłądzić. Po znalezieniu miejsca w oczekiwaniu na Irenę błąkała się po ulicach aż do przyjścia kobiety z pracy.
Podczas spotkania Irena odradziła jej powrót do sortowni.
- To nie jest takie proste, żebyś wróciła. Jeżeli kogoś wyrzucą z pracy, to go już nie przyjmą. Nie podpisywałaś umowy o pracę i nie masz żadnych Oni już zatrudni- li jakąś kobietę na twoje miejsce. Ona szybko pracuje i są z niej zadowoleni. Musisz poszukać innego zajęcia. Praca w sortowni jest ciężka, właściciel traktuje ludzi jak niewolników. Pracownicy są wyzyskiwani, muszą być na każde skinienie Niemca, a zarobki są niskie. Dostaje się tyle, by przeżyć i zapłacić za mieszkanie, a o odkładaniu możesz zapomnieć.
- Co ja teraz zrobię bez pracy i bez środków do życia? Do domu nie mogę wrócić, a za tydzień zabraknie mi pieniędzy na zapłacenie mieszkania. Nie mogę zostać bezdomną i spać pod mostem. Gdybym wiedziała, jak traktują tu ludzi, to nigdy nie zdecydowałabym się na przyjazd do
Rozdział 1 19
- Nie przejmuj się, coś się Ja również będę szukała innej pracy, to ci pomogę. W sortowni nie da się pracować na dłuższą metę. Bolą mnie nie tylko plecy od schylania, ale również ręce i nogi. Pracownicy, przeważnie ze wschodniej Europy, są tanią siłą roboczą. Oni narzucają tempo pracy. Boją się, że mogą ją stracić, więc pracują szybko, a inni muszą robić to samo. Jestem w Niemczech już dwa lata. Te wysokie zarobki i dobrobyt są, ale tylko dla Niemców, a nam pozostaje ciężka praca, za którą nie dostajemy kokosów. Wysokie zarobki i dobrobyt na Zachodzie, jak podają media w Polsce, zachęcają Polaków do wyjazdu. Ale to tylko mit, a prawda jest inna. Trzeba tu być dłużej, żeby się tego dowiedzieć. Na początku było mi ciężko. Przyjechałam do męża, ale po miesiącu on mnie zostawił i wyjechał prawdopodobnie z jakąś kobietą do innego miasta. Wprawdzie miałam wtedy pracę, ale wracałam do pustego pokoju. Samotność była dla mnie bardzo uciążliwa, miałam depresję i do nikogo nie mogłam się zwrócić o pomoc. Nie mogłam wrócić do Polski, mimo że tęskniłam za moimi dziećmi, ale nie chciałam martwić rodziców. W efekcie zostałam sama, co jeszcze pogłębiło mój problem. Czułam się gorsza, bo nie potrafiłam zatrzymać męża przy sobie, również dlatego, że nie znałam języka. W pracy byłam cały czas po- denerwowana, bałam się, że mogę nie zrozumieć polecenia i stracić pracę. Nie mogłam z kimś porozmawiać, bo nie znałam niemieckiego. Znajomi męża, których wcześniej poznałam, unikali mnie. Zostałam sama. Jednak się nie załamałam.
20 Daleka droga do Australii
Postanowiłam udowodnić sobie i znajomym, że dam radę. Każdą wolną chwilę przeznaczyłam na naukę języka, a pod- czas przerw w pracy odważyłam się mówić do współpracowników. To wkrótce zaowocowało. Obecnie komunikuję się z otoczeniem, nie boję się, że stracę pracę, mam odwagę po- wiedzieć, co myślę, i nie pozwolę się traktować jak człowieka drugiej kategorii. Uważam, że za ciężką pracę, jaką wykonuję, należy mi się szacunek, bez względu na moje pochodzenie.
Edyta słuchała wypowiedzi Ireny i poczuła do niej sympatię. Wiedziała, że już nie jest sama. Kobieta pomogła jej uwierzyć, że może przetrwać w tym obcym kraju, oraz wzmocniła w niej poczucie własnej wartości. Dziewczyna zawsze chciała mieć jakieś życzliwe osoby wokół siebie, unikała samotności. Podczas studiów w całej grupie studentek miała tylko jedną koleżankę, z którą się rozumiały i pomagały sobie wzajem- nie w nauce. Taką podobną osobą w Niemczech była Irena, do której Edyta miała zaufanie i była pewna, że w przyszłości będzie mogła dzielić się z nią wszystkimi trudnymi sprawami.
Rozdział 2
Dzięki Irenie już następnego dnia z agencji pośrednictwa, znajdującej się na terenie Niemiec, Edyta otrzymała pracę na farmie oddalonej od Berlina o kilkanaście kilometrów. Raz w tygodniu właściciel farmy zabierał dużym osobowym samochodem ludzi zgromadzonych w umówionym miejscu i za- woził ich do zbioru truskawek. Edyta zamieszkała w kilku- osobowym domku, w którym były łóżka piętrowe, wspólna kuchnia i jedna łazienka z prysznicem przeznaczona dla kilku osób. Edyta dostała łóżko na górze.
- Ty jesteś młoda i lekka, to śpij na piętrze, a na dole będzie spała Jadwiga, bo jest starsza i grubsza – rozkazała Polka, która zajmowała się sprzątaniem i umieszczaniem ludzi w
Jadwiga, z zawodu pielęgniarka, była osobą samotną, wychowującą dwoje dzieci. Każdego roku w sezonie zbioru truskawek brała w Polsce urlop i przyjeżdżała do Niemiec, żeby
22 Daleka droga do Australii
zarobić dodatkowe pieniądze. Jej mąż dziesięć lat wcześniej na zaproszenie kolegi wyjechał do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu pracy i słuch o nim zaginął. Nawet kolega w Stanach nie wiedział, co się z nim stało. Zaraz na drugi dzień po przyjeździe wyszedł do miasta i już nie wrócił. Jadwiga była pewna, że jej mąż nie żyje, chociaż nikt jej nie powiadomił o jego śmierci. Nawet polski konsulat generalny w Nowym Jorku nic o nim nie wiedział. Według jego pracowników, gdyby zmarł czy zginął w wypadku, policja amerykańska by ich zawiadomiła, że polski obywatel nie żyje. Pozostało jedynie przypuszczenie, że podczas spaceru po mieście mógł spotkać bezdomnych Polaków, poczęstowali go alkoholem i z nimi został. Według Jadwigi podejrzenie to było błędne, gdyż jej mąż kochał dzieci, był dobrym człowiekiem i nie był alkoholikiem, więc gdyby żył, to na pewno by się odezwał.
Zbieranie truskawek zaczynało się wczesnym rankiem, kiedy słońce oświetlało pole, a pracownicy ze wschodniej Eu- ropy – przeważnie Polacy i Rumuni – byli gotowi do pracy. Edyta nigdy nie wstawała tak wcześnie, ale znów na swojej drodze życia spotkała opiekunkę. Była nią Jadwiga, która znała warunki pracy przy zbiorze truskawek. Budziła Edytę, krzycząc zaspanym głosem: „Wstawaj, wstawaj, bo już czas, jest za piętnaście czwarta, a o czwartej wyjeżdżamy na pole!”.
Edyta szybko wstawała z łóżka i po paru minutach była gotowa do wyjazdu. Praca odbywała się pod gołym niebem. Rano było chłodno, więc ludzie pracowali szybko,
Rozdział 2 23
a później, kiedy było gorąco, pracowali wolniej. Dziewczyna zbierała truskawki wytrwale, mimo palącego słońca czy deszczowej pogody. Wiedziała, że musi zebrać odpowiednią ilość owoców, żeby utrzymać pracę. Obawiała się zwolnienia i powtórzenia sytuacji, jaka spotkała ją w sortowni używanych ubrań. Mimo wysiłku nie mogła dorównać innym zbieraczom, którzy w szybkim czasie napełniali koszyki. Jej trud włożony w pracę stawał się niewspółmierny do jej możliwości. Nigdy nie pracowała tak ciężko jak teraz przy zbieraniu na akord. Wieczorem po skończonej harówce odczuwała silny ból pleców, ale za wszelką cenę, nawet utraty zdrowia, chciała utrzymać tę pracę. Osoby, które ruszały się wolnej i nie potrafiły uzbierać odpowiedniej ilości truskawek, traciły pracę.
Rywalizacja między pracownikami była ogromna. Ludzie zajmowali miejsca tam, gdzie było najwięcej owoców, by szybciej i łatwiej można było je zebrać. Jadwiga pokazała Edycie najlepszy sposób szybkiego zrywania truskawek, czyli taki, żeby nie męczyć pleców podczas schylania. Według niej należało zmieniać pozycję ciała co parę minut, by jednostronnie nie przeciążać kręgosłupa. W południe przywożono ciepły obiad i w tym czasie, podczas posiłku, można było na chwilę położyć się i odpocząć w cieniu pod namiotem.
Kiedy po miesiącu ciężkiej pracy skończył się czas zbioru truskawek, Jadwiga musiała wrócić do Polski i do swojej pracy w szpitalu. Była zadowolona, że skończył się sezon i mogła
24 Daleka droga do Australii
wrócić do domu z pieniędzmi. Zarobiła trzy razy więcej, pracując sezonowo przy zbieraniu truskawek niż na etacie jako pielęgniarka w kraju.
Edyta również coś zarobiła i była dumna, że dała sobie radę. Ta praca dawała jej pewność i odwagę. Wreszcie zaczęła naprawdę decydować o swoim życiu. Mimo że Jadwiga wróciła do Polski, dziewczyna postanowiła pozostać dłużej. Zaproponowano jej pracę przy sortowaniu i układaniu owoców w opakowaniach. Przed rozpoczęciem pracy zabrano jej dowód osobisty, ale nie podpisano z nią umowy. Praca ta była nieco lżejsza niż zbieranie owoców. Odbywała się przy taśmie i nie była ciężka ani skomplikowana, bardzo łatwa do opanowania. Ale polegała na wykonywaniu tej samej czynności przez osiem do dziesięciu godzin. Człowiek, który pilnował ludzi podczas pracy, był Rosjaninem i dobrze mówił po niemiecku. Jeżeli ktoś z pracowników rozmawiał z kolegą i zatrzymał się na chwilę, wtedy Rosjanin krzyczał tak głośno, że jego głos rozlegał się w całej hali. Gdy pracownik nie reagował na krzyk Rosjanina i w dalszym ciągu rozmawiał z kolegą, to ten do niego podchodził i uderzał kijem w stół z całej siły. Słysząc takie uderzenie, pracownicy się bali i pracowali naprawdę szybko.
W trakcie zmiany była trzydziestominutowa przerwa na
posiłek. Ujemną stronę stanowiło zakwaterowanie w pomieszczeniu, które trudno było nazwać mieszkaniem. Był to blaszany barak ze wspólną kuchnią i łazienką przeznaczoną
Rozdział 2 25
dla kilkunastu osób. Warunki mieszkaniowe były nie do przyjęcia, bez zachowania jakichkolwiek standardów sanitarnych i socjalnych. Edyta rzadko korzystała z kuchni i czekała godzinę w kolejce, żeby skorzystać z prysznica. Wprawdzie, w przeciwieństwie do innych pracowników, otrzymała osobne pomieszczenie, zwane przez właściciela pokojem, ale w suficie były szczeliny, przez które podczas deszczu przedostawała się woda. W obawie przed zalaniem mieszkania stawiano naczynia w miejscach najbardziej zagrożonych.
Edyta nie zawierała bliższych znajomości z ludźmi, którzy tam pracowali i nocowali. Większość z nich to byli Polacy – mężczyźni i kobiety w średnim wieku, zatrudnieni sezonowo na okres trzech miesięcy. Wieczorami pili alkohol i pukali do jej drzwi, wołając:
- Edyto! Zapraszamy cię do naszego towarzystwa. Dziewczyna wtedy odpowiadała:
- Dziękuję za zaproszenie, ale nie Jestem zmęczona i boli mnie głowa.
Pukanie do drzwi i okna powtarzało się kilkakrotnie każdej nocy i trwało parę minut. Na początku Edyta na to nie reagowała, bo chciała uniknąć konfliktów. Kiedy zachowanie pod- pitego towarzystwa stawało się bardziej agresywne, straszyła ich policją. Wtedy pijani mężczyźni, wyzywając ją od najgorszych, odchodzili od drzwi, a następnego dnia udawali, że nic złego się nie wydarzyło.
26 Daleka droga do Australii
Podczas przerwy w pracy do Edyty podeszła kiedyś starsza kobieta i bardzo przyjaźnie pochwaliła jej zachowanie wobec mężczyzn zapraszających ją do swojego towarzystwa.
- Dobrze, że pani ich Oni zachowują się jak spuszczeni ze smyczy. Są żonaci, w Polsce zostawili żony i dzieci, a tu szukają kobiet do zabawy. Większość z nich ma roman- se. Potworzyły się pary również z mężatkami i aż strach pomyśleć, jak się to skończy, gdy będą musieli wrócić do kraju. Gdybym mogła, to zawiadomiłabym mężatki w Polsce, by nie puszczały swoich mężów za granicę. Jeżeli chcieliby zarobić pieniądze, to powinni za granicę wyjechać razem. Nie mogę powiedzieć, że wszyscy mężczyźni są nieuczciwi w stosunku do swoich żon, ale większość z nich tak się zachowuje – po- wiedziała poirytowana kobieta.
- Zauważyłam to – odpowiedziała z powagą Edyta. – To, że między tymi ludźmi potworzyły się pary, było widoczne podczas posiłków. Siedzieli koło siebie, zachowywali się wyzywająco, żartowali i śmiali się głośno.
Edyta postanowiła zrezygnować z pracy polegającej na pakowaniu owoców. Mogła odejść, gdyż nie miała podpisanej legalnej umowy. Nie chciała spotykać ludzi, którzy mogli jej zagrażać psychicznie i fizycznie. Nie miała już cierpliwości do nich, ponieważ ją obrażali tylko dlatego, że nie piła alkoholu i nie chciała przebywać w ich towarzystwie. Jednak nie mogła zrezygnować z pracy z dnia na dzień, musiała poczekać kilka