SPIS TREŚCI
Akcja – Cięcie
1. Wprowadzenie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9
2. O czym tu mowa i kto dobrał słowa? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15
Pierdolnięcie!
3. Kim jesteśmy? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
4. Historia Universal Zulu Nation w Polsce . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .75
5. Hip hop – nasza walka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 131
6. Początki w Polsce – lata 80. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .141
7. Breakdance . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 155
8. Jedna z pierwszych prawdziwych polskich b-girls . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .225
9. Drugie pokolenie – lata 90. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 239
10. Polski obraz graffi ti . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 253
11. Polski rap . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .267
12. Hiphopowy DJ Maestro . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 303
13. Poprawka na hip hop . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .315
14. Polski hip hop jako subkultura . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 337
15. Trochę lukru i trochę gówna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 365
16. Podziękowania . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 381
Bonus
17. Puzzle dla wariatów, czyli Universal Zulu Nation – fakty . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 387
Akcja – Cięcie
WPROWADZENIE
SADI & GRAFF
Dzisiaj mnóstwo osób jest ekspertami w wielu dziedzinach. Większość z tych ludzi jest bardzo aktywna w sieci i poza siecią. Jednak czy aktywność takiej osoby jest wyznacznikiem znawcy tematu i dzięki temu może on czy ona być wiarygodnym ekspertem, który ocenia treść informacyjną w tym przypadku naszej książki? Czy ta osoba może coś na ten temat powiedzieć bez zaglądania w internet, a także czy wie, co oznacza takie czy inne słowo, które jest używane przez autorów w książce tak samo jak w danym środowisku? Jeżeli nie, to co to za recenzent?
Na początek – słowo wstępne autorstwa dwóch osób, które czują klimat. To Mariusz Najwer, wydawca pierwszej, limitowanej edycji naszej książki, i Dziurawe Sample, niewyczerpane źródło motywacji, a zarazem człowiek, który pewnego dnia powiedział: „Panowie, musicie napisać książkę”. No i napisaliśmy.
MARIUSZ NAWJER
Hip hop to niezwykłe bogactwo. Kulturowe, socjologiczne, psychologiczne, a przede wszystkim – artystyczne. Każdego dnia w tej materii dzieje się więcej niż w amerykańskich fi lmach akcji. Prędkość, z jaką hip hop rozwijał się na czterech kontynentach, przestała być już mierzalna. To niemal prędkość światła! Nie ma miesiąca bez znaczących eventów lub długo wyczekiwanych premier muzycznych. Nie ma tygodnia bez ogromnych
11
POLSKI HIP HOP POSIADA WIELE TWARZY
murali i spektakularnego bombingu w Europie, Stanach Zjednoczonych i wielu innych miejscach na świecie. Nie ma dnia bez hip hopu. Widzimy go w mediach, słyszymy na ulicach, a mimo wszystko i tak najgłośniej rozbrzmiewa on w naszych sercach. Wiele się zmieniło przez tych kilka dekad. Co trzecia płyta w polskich sieciówkach to album z naszym rdzennym rapem, utalentowany graffi ciarz zawsze jest mile widziany w roli wykładowcy na ASP, a komercyjne telewizje próbują się wkupić w łaski hiphopowców. Jak grzyby po deszczu pojawiają się też szkoły tańca, oferując kursantom nowoczesny „taniec hip hop”. Świat zwariował? Nie sądzę. Choć nikt nie wiedział, jak daleko to zajdzie, wszyscy wierzyliśmy, że polskie podwórko w końcu wypracuje sobie silną markę. I wypracowało.
Historia polskiego hip hopu wciąż jest niedopowiedziana. Owszem, na rynku pojawia się coraz więcej publikacji i fi lmów, z których (podobnie jak z opowieści starszych kolegów) czerpiemy wiedzę o dziejach tej wspaniałej kultury. Czasem aż do znudzenia słyszy się o wczesnej działalności Liroya czy grupy Nagły Atak Spawacza. To głównie do tych ikon odnosimy się, myśląc o pierwszych latach hip hopu w naszym kraju. Jak mantra powtarzane są również opowieści o solowym albumie Kazika Spalam się (1991), który wielu uznaje za pierwszą rodzimą hiphopową produkcję. Nie chcę oceniać prawdziwości tych przekonań, pamiętajmy jednak, że hip hop to nie tylko rap. To również taniec, graffi ti, DJ-ing oraz specyfi czny, wyjątkowy klimat. A historia hip hopu to setki nieznanych nam osób, które już w latach 80. popularyzowały tę kulturę w naszym kraju: graffi ciarze, didżeje, b-boys, b-girls i zapaleni działacze streetowi.
Do nielicznych aktywistów hiphopowych, którzy pamiętają to, co działo się w Polsce jeszcze przed okrągłym stołem, czyli przed 1989 rokiem, należą właśnie Sadi i Graff , dla których hip hop stał się namiętnością długo przed jego transformacją. W czasach, gdy ZOMO gnębiło „niewygodnych”, a na sklepowych półkach dumnie błyszczał ocet. I tylko ocet.
13
WPROWADZENIE
Drogi czytelniku, czy zastanawiałeś się, jaki był polski hip hop w latach 80. i przed audycją Kolorszok? A gdybyś spotkał dziś najstarszych polskich hiphopowców, o co byś ich zapytał? Autorzy książki, którą trzymasz w rękach, współtworzyli kulturę ulicy w latach jej wczesnego rozkwitu. Według prawideł językowych Sadi i Graff to pionierzy polskiego hip hopu. To oni bowiem krzewili hip hop, jeszcze zanim ten wszedł do ofi cjalnego obiegu kultury. To także pierwsi obywatele Polski, którzy uzyskali członkostwo organizacji Universal Zulu Nation. Przypomnę, że było to w czasach, gdy luksusem był telefon stacjonarny, a główną formą komunikacji na odległość pozostawało pisanie listów. W ten właśnie sposób jedni z najstarszych polskich hiphopowców kontaktowali się z przedstawicielami Universal Zulu Nation w USA.
Ta książka to proza. Nie szukaj tu więc wykręconych form gramatycznych, bajkowych metafor czy literackich porównań. To nieocenzurowane zapiski dwóch osób, które w polskim hip hopie były od zawsze.
DZIURAWE SAMPLE
W 2000 roku, gdy byłem małolatem, istniał slogan „Zrób coś dla hip hopu”, którego źródła dzisiaj już nie potrafi ę wskazać. Wówczas patrzyłem na świat ideologicznie, męczył mnie ten hip hop i miałem potrzebę dotarcia do jego korzeni, poznania warunków, w jakich powstawał, oraz zrozumienia, czym jest. Czy tym, co widziałem w teledyskach, czyli freestyle’em po blantach, bombieniem blach pociągów czy pozostawianiem wulgarnych bohomazów na elewacji bloku? Nie znałem nikogo, kto by mi to wytłumaczył, więc postanowiłem, że sam spróbuję zrozumieć, czym jest hip hop. Trwało to latami.
W pewnym momencie, zajarany fundamentami i ideologią Universal Zulu Nation, byłem bliski wstąpienia do tej organizacji. Postacie takie jak Afrika Bambaataa czy Kool Herc stały się dla mnie kluczowe. Zacząłem
13
POLSKI HIP HOP POSIADA WIELE TWARZY
drążyć, jak wyglądały pierwsze hiphopowe imprezy w Nowym Jorku. Stało się dla mnie jasne, że artystyczną stronę amerykańskiego hip hopu zapoczątkował bunt społeczny. Ghetto Brothers, walka z rasizmem, Black Spades i tak dalej. Dzięki ogromowi wiedzy, którą zdobyłem przez lata poszukiwań, opublikowałem miniksiążkę opisującą historię DJ-a Chipsa z Fantasia Sound oraz przeprowadziłem obszerny wywiad z Kool DJ Dee – jednym z pierwszych hiphopowych didżejów. Historia amerykańskiego hip hopu przestała już być dla mnie tajemnicą, a to, co przez lata ja i wielu ludzi hip hopu uznawaliśmy za fakty, okazało się mistyfi kacją.
Myślami często wracam do okresu, gdy muzyki słuchało się z magnetofonowych kaset i liczyło szwy na daszku czapki, aby określić jej oryginalność. Wtedy dzień spędzało się na podwórku, mając do dyspozycji jedynie własną wyobraźnię i puste kieszenie. Było w tym coś szczególnego, a mianowicie niedosyt dóbr materialnych idący w parze z zadowoleniem z życia. Kiedy patrzę na dzisiejszą młodzież, czasem wydaje mi się, że coś ją omija. Relacje z rówieśnikami i podwórkowe czy też uliczne szaleństwo zastąpiła wirtualna rzeczywistość, w której internetowy plotkarz określa się dziennikarzem, a celebryta – aktorem. W dobie tej wirtualnej próżności pojawiła się książka Polski hip hop posiada wiele twarzy, która ze względu na zawarte w niej informacje jest najbardziej wiarygodną publikacją na temat początków kultury hip hop w Polsce i nie tylko. Dzięki tej książce z satysfakcją odkryłem mnóstwo nieznanych mi faktów.
Jej autorzy – Sadi i Graff – sami zaczynali tworzyć hip hop w Polsce. Bez dostępu do mediów, bez internetu, bez telefonów komórkowych. W czasach perfumowanego rapu, jęczących i miauczących raperów oraz „naturalności” równej botoksowi ta książka powala na kolana. To polska hiphopowa świadomość bez baggy jeansów, air maksów i jointów. Prostota ukryta w pasji, która wprowadza w świat, jakiego wielu z was nie zna. Świat prawdziwego ulicznego hip hopu.
14
O CZYM TU
MOWA I KTO
DOBRAŁ SŁOWA?
OD AUTORÓW
Hm…? W ciągu wielu lat powstało mnóstwo artykułów, wywiadów, blogów, postów i innych form informacji na temat polskiego hip hopu, ponieważ każdy chciał i nadal chce coś przekazać. Jednak gdy wczytywaliśmy się w te treści, czy wsłuchiwaliśmy się w te głosy, zauważyliśmy, że większość osób nie pisała ani nie mówiła o hip hopie, ale wyłącznie o polskiej muzyce rap, a czasami opowiadała historie o samych sobie, które nie miały związku z kulturą hip hop. W tym, co ci ludzie chcieli przekazać, w zasadzie nie było żadnych głębszych informacji, tylko kopiowanie tego, co ktoś już kiedyś powiedział. Doszliśmy do wniosku, że jeżeli jeszcze istnieje hip hop, to fajnie będzie dodać do tej wspaniałej subkultury książkę drukowaną naszego autorstwa.
EDYCJA PIERWSZA
Biorąc pod uwagę zróżnicowany stan hiphopowej świadomości polskiego społeczeństwa, stwierdziliśmy, że w dobie informacji- -dezinformacji byłoby rewelacją, gdyby chociaż kilkaset osób w naszym kraju sięgnęło po książkę Polski hip hop posiada wiele twarzy, a następnie jakiś procent z tych kilkuset osób wyciągnąłby wnioski z jej treści.
17
POLSKI HIP HOP POSIADA WIELE TWARZY
Dla oldschoolowców takich jak my ma to wielkie znaczenie, bo miejsce albumów-klasyków na przykład takich grup jak West Street Mob czy Jurassic 5 jest obok gramofonu z innymi płytami winylowymi, a nie na smarciaku z innymi apkami – jako empetrójka nieokreślonych wykonawców, których muzycznych osiągnięć można słuchać wyłącznie po koksie w bi em dablju.
Ostatecznie nasza publikacja w postaci książki drukowanej pierwszy raz ujrzała światło dzienne 29 kwietnia 2015 roku. Był to undergroundowy nakład – limitowana edycja licząca 300 egzemplarzy, która powstawała w garażowych warunkach, wyłącznie przy użyciu zacinającego się Skype’a i opcji „Udostępnij ekran”, bez odpowiedniego oprogramowania potrzebnego do składu i łamania (używaliśmy wówczas programu CorelDRAW 9 z 2001 roku). Czysty hardcore. Brakowało również funduszy na redakcję językową i tym podobne. Była jednak niesamowita chęć dotarcia do czytelników i dlatego z perspektywy czasu pierwsza edycja okazała się unikatowymi surowymi zapiskami, takim grubszym ulicznym zinem. To był początek.
DOCENIONA, WYRÓŻNIONA, SPRZEDANA
Ta pierwsza edycja nie miała ogólnokrajowej promocji w mediach. Pomimo tego pod koniec 2015 roku nasze niszowe dzieło zostało docenione i wyróżnione w suplemencie Polski hip hop – podsumowanie 2015 jako jedno z najważniejszych wydarzeń owego roku w polskim hip hopie. Książkę uznano za unikatową, bardzo dużo wnoszącą i bezkonkurencyjną na swoim polu. Natomiast według czytelników – racjonalnych opiniotwórców – jest ona jedną z lepszych książek na temat historii kultury hip hop w Polsce i zasługuje na miano klasyka. Głosy i opinie czytelników są dla nas najważniejsze. Dziękujemy. Edycja pierwsza sprzedana. Szampan otwarty. Jest sukces, ale co dalej?
18
O CZYM TU MOWA I KTO DOBRAŁ SŁOWA?
HIREK WRONA, REKOMENDACJA PIERWSZEJ EDYCJI NASZEJ KSIĄŻKI, 2015
20
POLSKI HIP HOP POSIADA WIELE TWARZY
DRUGIE UDERZENIE
Ponieważ w środowisku hip hop pojawiały się dyskusje, czy ta książka znowu pojawi się na rynku, pomyśleliśmy, że nadszedł czas na kolejny krok, czyli ukłon w stronę tych, którzy nie zdążyli się zaopatrzyć w edycję pierwszą. Dla uspokojenia wszystkich internetowych mordeczek 22 czerwca 2018 roku wypuściliśmy rozszerzony, ale nadal undergroundowy i spontaniczny, również limitowany nakład 200 egzemplarzy książki Polski hip hop posiada wiele twarzy, którego wydawcą był Dziurawe Sample.
MOGLIŚMY…
Mogliśmy wydać Polski hip hop posiada wiele twarzy również w formie audiobooka. Na przykład po korekcie profesora Jana Miodka, w wersji, gdzie fragmenty o łagodnym zabarwieniu czytałaby Krystyna Czubówna, a fragmenty mocniejsze – Bogusław Linda. Wówczas może nasza książka stałaby się obowiązkową lekturą w polskich szkołach, a obrazy z naszym wizerunkiem widniałyby w salonie lub pokoju gościnnym każdej szanującej się polskiej hiphopowej rodziny.
KONOPNICKA CZY MICKIEWICZ?
Na razie żadna z nas Konopnicka ani Mickiewicz, nie jest to więc książka lekkiego pióra. Niemniej – jak stwierdzili czytelnicy – czyta się ją tak, jakby siedziało się przy piwku ze starszym ziomkiem i słuchało jego opowieści o tym, jak to z tym hip hopem kiedyś w Polsce było.
DO TRZECH RAZY SZTUKA
Nasza książka – począwszy od pierwszej, a skończywszy na niniejszej, ostatecznej, trzeciej edycji – przechodziła różne modernizacje.
20
O CZYM TU MOWA I KTO DOBRAŁ SŁOWA?
Od początku działaliśmy tylko we dwójkę, przeważnie w weekendy, kiedy czas pozwalał, a nie codziennie od poniedziałku do piątku jako wieloosobowy zespół w siedzibie redakcji, gdzie każdy jest wyposażony w odpowiednie oprogramowanie i ma możliwość wprowadzania poprawek po wspólnej słownej konsultacji. Można powiedzieć, że nasze dzieło cały czas dojrzewało. Dlatego w pewnym momencie jeden z nas, autorów, mający większy zapas determinacji i honoru, wziął na siebie wydanie trzecie. Stwierdził bowiem, że nie ma sensu zabawa w wydawanie tej książki w undergroundzie i docieranie do odbiorców poprzez postacie takie jak Janusz i Grażyna na Facebooku oraz grono ich znajomych, bo to prowadzi donikąd. Trzeba zamknąć temat i dotrzeć gdzieś dalej. No i udało się. Do trzech razy sztuka. Polski hip hop posiada wiele twarzy (wydanie trzecie) nie jest encyklopedią kultury hip hop w Polsce, ponieważ takie nieudane próby już pojawiały się na polskim rynku. Niniejsza książka jest zbiorem subkulturowej wiedzy bez cenzury.
W książce:
• Tym, którzy nas nie znają, wyjaśniamy, kim jesteśmy i jaki jest nasz związek z kulturą hip hop, aby byli oni uświadomieni, że wiedza w książce pochodzi ze źródła, a nie z kałuży.
• Szczegółowo przedstawiamy prawdziwą historię Universal Zulu Nation w Polsce (w latach 80. i 90. była to najbardziej respektowana hiphopowa organizacja na świecie, wyznacznik oryginalnego, międzynarodowego oraz undergroundowego wizerunku kultury hip hop).
• Wyjaśniamy, o jaki hip hop walczyliśmy.
• Opisujemy początki polskiej kultury hip hop jako całości, czyli komunistyczne lata 80., z naszej perspektywy.
• Przedstawiamy polski breakdance jako pierwszy element hip hopu, od którego wszystko się w Polsce zaczęło, i jego trzy pierwsze generacje.
21
POLSKI HIP HOP POSIADA WIELE TWARZY
• Przybliżamy skróconą historię jednej z pierwszych polskich b-girls.
• Postanowiliśmy również przybliżyć polskie hiphopowe realia lat 90., gdy nasze media nadal nie wiedziały, co to jest hip hop, a muzykę rap klasyfi kowały jako nurt dance music.
• Opisujemy graffi ti jako sztukę, a nie wandalizm, i kreślimy zarys jego historii w Polsce.
• Jest także polski rap – jego początki w Polsce, transformacja oraz przeznaczenie.
• Opisujemy pierwsze dni polskiego hiphopowego DJ-ingu.
• Bierzemy poprawkę na hip hop, skłaniając czytelnika do wielu refl eksji. Między innymi nad tym, gdzie hip hop tak naprawdę ma swoje korzenie i od kiedy datuje się jego powstanie (hip hopu, który po wielu latach istnienia podzielił się na rzeczywisty i wirtualny, będąc dla jednych pasją, a dla drugich – wyłącznie terminem biznesowym).
• Wyjaśniamy, jaka jest prawdziwa idea i fi lozofi a hip hopu jako subkultury ulicznej i czym ta subkultura różni się od wirtualnego lansu.
• Przypominamy zapomniane wartości kultury hip hop, które na początku jej powstawania oraz w momencie rozpowszechniania w wielu krajach były podstawą, natomiast w dobie komercji powinny być motywacją do utrzymania prawdziwego przesłania i wizerunku tej subkultury.
• Wyjaśniamy, na czym polega hiphopowa świadomość i jakie są poszczególne szkoły hip hopu.
• Odpowiadamy na pytanie, dlaczego hip hop po wielu latach istnienia i rozwoju stracił na swojej oryginalności, w przeciwieństwie do innych subkultur, i stał się bezpłciową komercją.
• Przedstawiamy ukrywany przez media prawdziwy obraz legendarnej międzynarodowej hiphopowej organizacji Universal Zulu Nation, która jako socjalno-religijny gang mający znamiona sekty pod pretekstem propagowania pokoju, szacunku, jedności oraz
22
O CZYM TU MOWA I KTO DOBRAŁ SŁOWA?
innych wartości od wielu lat stosuje hip hop do rozpowszechniania kontrowersyjnej filozofi i islamu na całym świecie, tworząc swoje oddziały w różnych krajach.
Niniejsza publikacja porusza wiele innych zagadnień i zawiera refl eksje na tematy związane z kulturą hip hop. To polska hiphopowa świadomość, która poprzez swoją treść bezdyskusyjnie zapisuje fundamentalną część historii polskiego hip hopu. Siłą tego wydania jest potężna dawka niepublikowanej wcześniej i nieocenzurowanej wiedzy, opartej na faktach, których nie ma w innych tego typu drukowanych źródłach, a nawet w internecie. Polski hip hop posiada wiele twarzy udowadnia, że można pisać o kulturze hip hop nie językiem akademickim, bo hip hop tego nie potrzebuje, ale fajnym językiem podwórkowym, który utrzymuje zamierzony uliczny klimat, docierając do wielu ludzi. Bezprecedensowy, specyfi czny styl i uliczna forma przekazu to główne cele tej publikacji. Treść książki może być jednak trudna do zrozumienia, niełatwa do zaakceptowania przez dziennikarzy, redaktorów oraz radykalnych polonistów, fanatyków języka literackiego i konstruktywnych recenzji, dla których hip hop to nie ulica, ale wyłącznie internet. Spora część polskiego środowiska hip hop, która utożsamia się z muzycznymi trapowymi produkcjami i komercyjnymi pajacami, nie jest emocjonalnie gotowa na niniejszą edukacyjną lekturę. Wiele osób w tej książce zderzy się z informacjami, o których wcześniej nie miało zielonego pojęcia. Ale nie ma co się martwić.
Książkę napisaliśmy bez ciśnienia na lans, bo po tylu latach nie musimy nic udowadniać, lecz z myślą o wszystkich, którzy tak jak my kochają hip hop jako subkulturę i wiedzą, że zawsze najciekawsza jest prawda. Drogi czytelniku, jeżeli jesteś posiadaczem naszej książki, to znaczy, że interesują cię konkretne informacje, a nie puste plotki – i to jest najważniejsze. Życzymy miłej hiphopowej podróży!
Sadi & Graff
23
Pierdolnięcie!
KIM JESTEŚMY?
JEDNI
Z PIERWSZYCH
Wiele osób nie ma pojęcia, kim jesteśmy, i zapewne zastanawia się, jaki jest nasz związek z kulturą hip hop. Nie jesteśmy redaktorami czy dziennikarzami, bo większość to krętacze i ludzie bez wartości moralnych. Nie jesteśmy również hiphopowymi celebrytami, bo takie osoby nie mają nic do przekazania. No chyba że plotki.
Jesteśmy natomiast częścią pionierskiej grupy ludzi należącej do kultury hip hop w Polsce. Wszystkie te osoby są źródłem polskiego hip hopu jako subkultury i mamy nadzieję, że ta książka będzie motywacją dla wielu z nich (i nie tylko dla nich) do napisania pewnego dnia – podobnie jak my – kilku słów, a to z kolei przyczyni się do powstania kolejnych publikacji na temat historii kultury hip hop w Polsce.
29
POLSKI HIP HOP POSIADA WIELE TWARZY
Oto, kim jesteśmy:
SADI
1979
W 1979 roku w wieku 11 lat razem z rodzicami przeprowadziłem się z mojego rodzinnego Krakowa do Wisły w województwie śląskim (wówczas województwo bielskie). Był to punkt zwrotny w moim życiu – nowa szkoła i lokalna gwara, której na początku totalnie nie rozumiałem.
1983
Latem 1983 roku, po ukończeniu szkoły podstawowej, widząc starszych kumpli, którzy utożsamiali się z wizerunkiem angielskich punków i muzyką punkrockową z tamtej części świata, zostałem piętnastoletnim buntownikiem.
30
KIM JESTEŚMY?
Chociaż przyznam, że w tym całym punkowaniu bardziej od muzyki podobała mi się wówczas wizualna część buntu, czyli fryzura i ubiór. Jednak jesienią 1983 roku zainteresowałem się kulturą hip hop, chociaż wówczas ten termin jeszcze w Polsce nie istniał. Zacząłem chodzić do jednej z lokalnych dyskotek, do nocnego klubu Anita – bramkarzem była tam non stop wkurwiona na wszystko 60-letnia szatniarka, która do zamykania głównych, na dodatek wahadłowych drzwi nie używała klucza, tylko ciężkiego łańcucha i kłódki. Było dziwnie, ale fajnie. Didżej był bardzo dobrze zaopatrzony w płyty winylowe z nowościami, w klubie sporadycznie rozbrzmiewały utwory, które zaczęły mieć wpływ na moje muzyczne zainteresowania, bo brzmiały inaczej niż wszystko, co można było usłyszeć w tej dyskotece. Utwory te wówczas zupełnie nie kręciły ludzi na parkiecie, natomiast zaczęły kręcić mnie! Jednym z nich był Mirda Rock grupy Reggie Griffi n & Technofunk. Rozpocząłem poszukiwania we wszystkich możliwych kierunkach, aby zdobyć cokolwiek, co mogłoby poszerzyć moją wiedzę na ten temat. Nie było to łatwe ze względu na komunistyczny ustrój w naszym kraju. A i większość lokalnych didżejów bazowała na winylowych singlach z zachodnich list przebojów z muzyką pop: Africa Toto, Sunshine Reggae Laid Back, Maneater Daryl Hall & John Oates i tak dalej.
Pierwsze kroki jako b-boy stawiałem pod koniec 1983 roku, ucząc się tańczyć breakdance w domu – przed lustrem o wymiarach 50 na
31
POLSKI HIP HOP POSIADA WIELE TWARZY
150 centymetrów i na dywanie w pokoju o powierzchni 11 metrów kwadratowych. Było ciekawie. Tańczyłem do odtwarzanych na magnetofonie kasetowym pojedynczych utworów, w których słyszałem słowa i frazy typu: dancing on the street, body, street, break dancing. Również do kilku utworów w stylistyce rap, z lat 1979–1983, przegranych z pożyczonych od kogoś kaset. Wiedzę, którą wówczas zacząłem poszerzać na ten temat, zdobywałem bardzo małymi krokami, ze względu na ograniczony dostęp do czegokolwiek.
1984
W lutym 1984 roku podczas szkolnych ferii zimowych razem z kumplami dowiedzieliśmy się, że w innej części miejscowości jest mały prywatny klub o nazwie Tip-Top. Prywatna działalność – w tamtych czasach to było coś! Tip-Top otwarty był od popołudnia do późna w nocy, mogli tam przychodzić niepełnoletni, bo nikt tego nie sprawdzał. Na dodatek właściciel non stop odtwarzał z pirackich kaset video nowości muzyczne z Zachodu. Wtedy to był szok – móc zobaczyć prawie na bieżąco, jak wyglądają zachodnie teledyski. Przy soku pomidorowym albo coca-coli przesiadywaliśmy tam codziennie po szkole, aż do późnych godzin, żeby nie przegapić nowości. Przeważnie leciały klipy nurtu new romantic. W klubie był prowizoryczny dancefl oor o powierzchni 10 metrów kwadratowych, na dodatek pokryty wykładziną, a w całym lokalu było też lekko przyciemnione światło, co dawało ciekawy klimat. Właśnie w Tip-Topie, w gronie znajomych, zacząłem pokazywać innym, jak wygląda breakdance.
Wiosną 1984 roku zacząłem szukać jakiejś małej sali, aby móc ćwiczyć. Niestety, wynajęcie jakiegokolwiek pomieszczenia, gdzie można było się rozwijać w tym kierunku, było wtedy w Wiśle niemożliwe. Ćwiczyłem więc cały czas w domu przy muzyce z magnetofonu kasetowego i gramofonu oraz w parku, na ulicy, na rynku, dosłownie na
32
KIM JESTEŚMY?
betonie, przeważnie po godzinie 22.00, bo nikogo tam o tej porze nie było, no i miałem więcej miejsca niż w moim pokoju. Natomiast w dzień prezentowałem efekt wszędzie tam, gdzie się dało, czyli na przystanku autobusowym, w szkolnej szatni podczas przerw, na ulicy, gdzie była dobra publiczność. Oraz gdzie nie było funkcjonariuszy milicji (ówczesna nazwa policji), która wiele razy na mój widok interweniowała, myśląc, że to jakaś bójka uliczna, podczas gdy tańczyłem breakdance! Byłem odbierany przez milicję nie jako tancerz, lecz jako dziwak i wróg publiczny. Wiele razy po godzinie 22.00 milicja patrolująca okolice rynku i parku w mojej miejscowości widziała z daleka, jak coś tam kombinuję z moim ciałem, wyginając się w rytm muzyki, co wyglądało wtedy trochę podejrzanie. Wiele razy próbowałem tłumaczyć, że to taki uliczny taniec z Nowego Jorku, milicjanci jednak dziwnie do tego podchodzili, dając do zrozumienia, że jeśli chcę, to mnie zawiozą na komisariat, i dopiero tam zobaczę swój Nowy Jork. Takie to były czasy.