Spis treści
Wstęp ..................................................................................7
1. Miriam .............................................................................11
2. Maja ................................................................................15
3. Głupia suka ......................................................................23
4. Czuć w powietrzu .............................................................27
5. Poszukując szczęścia ........................................................37
6. Lodówka .........................................................................39
7. Zosia .............................................................................63
8. Zamki na piasku ..............................................................67
9. Plus i minus ....................................................................73
Wstęp
Rozstania stały się obecnie powszechnym zjawiskiem życia społecznego. Niektórzy ubolewają z tego powodu i są zdania, że nastała ich epidemia.
Zmianie uległ również model wychowania. W dzisiejszych czasach dzieci traktuje się podmiotowo.
Dzieci z domów, w których bliscy szanują się wzajemnie, wyrastają na szanujących się dorosłych, mających zakorzenione przekonanie, że w parze, czy będąc samemu, sobie poradzą. Pamiętam z dzieciństwa powiedzenia powtarzane przez osoby mi bliskie i zapewne także Wam znane: „Dzieci i ryby głosu nie mają” oraz „Pokorne cielę dwie matki ssie”. Oba przypominają nasze dziedzictwo.
Przed laty dystyngowana starsza pani złożyła propozycję swojej wnusi: „Kasieńko, wybierz sobie coś ładnego, babcia ci kupi”. Radość dziecka wypełniła cały sklep. Dziewczynka nie miała problemu z wyborem – poprosiła o bardzo pożądaną wówczas bluzę z pomarańczowym, jaskrawym szkieletem ryby, będącą wówczas hitem w modzie. „Chcesz taki kicz?!” – babcia wyraziła swoje zdanie. „Wyszukaj coś lepszego”. I wnuczka wybrała, by nie
Lodówka 7
sprawić babci zawodu, jakąś szarą czy inną wpisującą się w babciny snobistyczny styl pelerynę czy sweterek. Podejrzewam, że ta babcia tak samo wychowywała swoją córkę i pozwalała sobie wybierać dla niej nie tylko plisowane spódniczki, białe bluzeczki, ale i koleżanki, chłopaków, próbowała nawet męża. Ta babcia kochała tylko grzeczne wnuki, posłusznych zięciów, była apodyktyczna i nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo krzywdzi tym swoich bliskich.
Ale ta sama babcia przeżyła okupację niemiecką, śmierć ukochanego taty, który został rozstrzelany przed stodołą. Było jej trudno w małżeństwie z alkoholikiem. By dłużej nie cierpieć i uchronić swoje dzieci, podjęła decyzję o rozwodzie i samodzielnym macierzyństwie. Zaskakujące postanowienie jak na ówczesne realia. Nie wstąpiła do partii i nie mogła liczyć na żadne przywileje. Kochała swoją udręczoną ojczyznę, młodzież i nauczanie, była twardą kobietą.
Jest wielce szkodliwe, gdy ludzie tkwią w nieudanych związkach. Bilans jest dla nich wówczas ujemny, ale nie potrafią się rozstać. Łączą ich wspólny kredyt, dzieci, znajomi, lecz już nie miłość. Awantury stają się codziennością, panuje wrogość, brak szacunku, dziecko odczuwa emocjonalną lodownię, dojmującą samotność, a rodzice dalej zaprzeczają rzeczywistości, nie rozstają się i myślą, że robią tej małej bezbronnej istotce przysługę. Takie dziecko już na starcie dźwiga w swoim plecaczku ciężkie kamienie, których bezustannie przybywa – bagaż doświadczeń dysfunkcyjnego domu.
Wstęp 8
Gdy wszystkie próby ratowania małżeństwa zawiodły, rozstanie jest aktem miłości. Miłości własnej, by przeżyć życie, oszczędzając siebie i swoje emocje. Miłości do dziecka i również do partnera, który dostanie szansę na nowy początek i niewykluczone na wzajemność uczuć.
Miłości do życia, by cieszyć się nim, celebrując jego piękno.
Nie twierdzę, że rozwód jest idealnym rozwiązaniem. Lecz jaka jest alternatywa?
1. Miriam
Złotowłosa blondynka z błękitnymi oczami i zadartym noskiem to Miriam. Uderza w niej piękno słowiańskiej kobiety. Ponadto czas okazał się dla niej łaskawy. Choć już od dawna jest dorosła, ludzie nagminnie traktują ją jak dziecko. Czasem to ją po prostu wkurza. Taka powierzchowność zapewniła Miriam rolę Matki Boskiej w jasełkach, tytuł miss szkoły i królowej balu. Jej uroda budziła kobiecy niepokój, była czasem wręcz nie do zniesienia.
Już nieraz dostrzeżono, jak płynie ci strużka krwi z przygryzionej wargi na ten widok. Zupełnie niepotrzebnie jesteś o niego zazdrosna. Nie jest w typie mężczyzny, jakiego pragnie, choć lubi z nim flirtować, z twoim mężem, synem, flirtowała kiedyś nawet z twoją córką, ale już przeszła jej na to ochota. Szczerze jej nienawidzisz, prawda? Z radością przyjmujesz wszystkie potknięcia i upadki. Och, jak ona cię denerwuje!
Spokojny Kamil wzbudzał początkowe zainteresowanie, lecz mimo to wybrała Piotrka, który jest nieco wariackim, śmiałym typem lidera. Nigdy się przy nim nie nudziła.
Lodówka 9
„Źli chłopcy nie są dobrzy,
Dobrzy chłopcy nie przynoszą zabawy”*.
Chłopak w swojej wyobraźni malował obraz wielkiej troski, kochałby czule, namiętnie, wsłuchiwałby się w kobiece potrzeby. Jednak to nie był jeszcze jego czas. Nie podobało mu się, kiedy zobaczył papierosa w jej ustach. „Taka kobieta ma za dużo do stracenia” – zdawał się mówić.
Czasem łapał się na tym, że z samego rana podchodził do okna, patrzył w szybę i szukał wzrokiem dziewczyny, bo chciał uchwycić moment, kiedy w pośpiechu mknie do pracy. W ręce trzymała jabłko lub słodką bułkę. Kamil by na to nie pozwolił, nie wypuściłby jej z domu bez porządnego śniadania. Jajecznica, do której wrzuciłby całe swoje serce, pomidory, szynkę. Śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Zaparzyłby pyszną kawę i zatopił się w tych miękkich, wilgotnych ustach.
W kuchni rozległ się dźwięk gwizdka od czajnika.
– Czy mogę rozmawiać z Miriam?
– Przy telefonie!
– Na imię mam Scott. Wysłałaś nam swoje CV. Czy poświęcisz mi chwilę?
– Witam serdecznie, bardzo się cieszę, że pan dzwoni. Oczywiście, możemy porozmawiać.
– Miriam, proszę, powiedz mi odrobinę o sobie.
– Hm, niedawno przeprowadziłam się do Wallingford i chciałabym podjąć pracę. Mam duże doświadczenie w opiece, uwielbiam pracę z ludźmi.
* Mary J. Blige, Mr. Wrong ft. Drake (2011).
1. Miriam 10
– Wspaniale, Miriam! Czy jesteś dyspozycyjna w weekendy?
– Tak! Jestem dyspozycyjna. Byłoby świetnie!
„Rany, brzmisz jak jakaś desperatka! Opanuj się!” – pomyślała.
– Wysyłam ci na e-mail formularz do wypełnienia. Proszę, odeślij jak najszybciej, to zaprosimy cię na rozmowę.
– Rozumiem, bardzo ci dziękuję – odpowiedziała Miriam.
– Ja również. Miłego dnia.
– Do widzenia.
Otworzyła wiadomość: imię, nazwisko, historia zatrudnienia, edukacja itd. Razem dwanaście stron do wypełnienia.
2. Maja
Zbliżała się pora lunchu. To moment, kiedy ludzie szturmem oblegali lokal, w którym pracowała Maja. Bekon i kiełbaski były już gotowe i czekały na wygłodniałych klientów.
„Za chwilę pot będzie mi spływał po plecach i znajdę się w piekle” – pomyślała.
Mimo zmęczenia lubiła to zamieszanie, ludzi wokół niej. Dziewczyna pośpiesznie związała włosy w kucyk, przewiązała pas czarną kelnerską zapaską. Wyglądała schludnie i elegancko.
– W czym mogę pomoc?
– Proszę bagietkę z kiełbasą i keczupem.
– Czy jeszcze coś dla pana?
– Dwie kawy na wynos: latte i czarna. – Maja przyjęła zamówienie.
– Penny! Ekspres do kawy znów się psuje, woda cieknie malutką stróżką. Jak tak dzisiaj to ma wyglądać, to ja wracam do domu!
– Już zadzwoniłam do szefa, ma przyjść fachowiec i to zreperować.
Lodówka 11
– Naprawiać ten antyk?
– Pana zamówienie. Trzy funty pięćdziesiąt proszę.
– Dziękuję, miłego dnia.
Tempo pracy przypominało to na taśmie produkcyjnej. Uśmiech przyklejony do twarzy nie znikał, tylko dobry humor i entuzjazm mogły teraz pomóc. Maja miała pogodne usposobienie, dobre słowo dla innych, chyba że ktoś przekroczył pewne granice. Wtedy była jak buldożer i nikt nie chciałby stanąć na jej drodze – gwarantuję.
„Drań. Natrętne myśli, nie chcę ich już! Ufałam mu! Kochałam! Nigdy więcej nie wdepnę w taki szajs! NEVER!”
Dziewczyna udała się na zaplecze, by przynieść więcej pieczywa i choć przez chwilę nie czuć na sobie niczyjego wzroku.
– Majeczko, pośpiesz się, lokal pęka w szwach!
– Penny, daj mi chwilę!
– Czy coś się stało, Maju?
W głosie Mai słychać było przygnębienie, łamał się, jakby dziewczyna miała lada moment się rozpłakać. Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, by zauważyć, że koleżanka boryka się z jakimiś trudnościami. Jednak Penny okazała się mało wnikliwym obserwatorem, a może zwyczajnie miała to gdzieś!
Tego dnia ktoś inny dostrzegł Maję. Pewien mężczyzna, który był regularnie powracającym gościem lokalu. Zawsze uprzejmy, taki zwyczajny klient, nie rzucał się w oczy. Maja podliczyła kasę i ubrała się do wyjścia. Z nieba lał deszcz, panował przeszywający chłód. Taka aura nie nastrajała optymistycznie.