Kategorie blog
Jeżowajki leśne bajki
Jeżowajki leśne bajki

















 





                                                                      Spis treści


Jeżyk i Jeżynka ...............................................................7
Nowy znajomy ...............................................................11
Leśne strachy ................................................................15
Coś, czyli… ....................................................................21
Rosówki ........................................................................25
Wini ..............................................................................31
Patyczek .......................................................................37
Max ..............................................................................43
Cudna ...........................................................................49
Niespodziewany gość .....................................................55
Szybka ..........................................................................61
Jeżyk Rzeżyk .................................................................67





Jeżyk i Jeżynka


        Całkiem nie tak dawno, całkiem nie tak daleko, z tyłu, tuż za domem, a może za rzeką? Nie za górami, nie za morzami… raczej za sadem i za miedzami jest nasz zagajnik, borem też zwany.
        I tam właśnie kiedyś – lecz nie wczoraj – ja i moje córeczki, Myszka i Zuu, poszliśmy na spacer. Nie był to prawdziwy spacer w butkach, tylko taki mały, na niby, w łóżeczkach, przed snem. I tak zawędrowaliśmy do naszego lasku, aby zobaczyć, co w nim robią spotkane poprzedniego lata zwierzątka. Byliśmy bardzo ciekawi, jak żyją i co się dzieje w lesie, kiedy nie ma w nim nikogo.
        Pewnego dnia zauważyliśmy nowych mieszkańców – dwa sympatyczne jeżyki. Postanowiliśmy co wieczór, tuż przed snem, do nich zaglądać.
        A zaczęło się to tak…
        Wąską ścieżką między krzewami wędrowały dwa jeże. Musiały być bardzo zmęczone, bo głośno sapały. Wreszcie trochę większy z nich, ten, który szedł pierwszy, powiedział stanowczo:
        – Robi się ciemno, musimy znaleźć jakieś miejsce do spania. Ty szukaj po tej stronie, a ja będę szukał po tamtej.



7




Jak coś zobaczysz, głośno zafukaj! – I zaszyły się w zarośla tak, że wcale nie było ich widać, tylko słyszeliśmy szelest liści i łamanych patyków.
        Nagle rozległo się coś jakby pociąganie nosem, wąchanie i ciche fukanie, a po chwili pierwszy jeżyk radośnie zawołał:
        – Jeżynko! Jeżynko! Coś znalazłem!
        Jeżynka szybko pobiegła w kierunku, z którego dobiegał głos, i pod wielkim dębem, na wprost niewielkiego otworu w ziemi, zobaczyła wołającego Jeżyka.
        – A co to jest?! – zapytała zdziwiona i zajrzała do środka.
        My też zerknęliśmy z ciekawością i zobaczyliśmy opuszczoną norkę.
        – Ciemno! – stwierdził Jeżyk. – Trudno, wchodzę, nie ma czasu… – zdecydował i powoli zaczął gramolić się do norki, a po chwili radośnie zawołał: – Chodź, tu jest pusto… i bardzo przytulnie!
        Dłuższy czas z norki nie dobiegały żadne dźwięki. Słyszeliśmy tylko delikatne szelesty i dziwne sapanie. A co się tam działo, tego mogliśmy się tylko domyślać.
        W środku było dość przestronnie i ciepło. Tuż za korzeniem jeże znalazły miejsce pełne suchych liści, wprost wymarzone do spania.
        – Jak myślisz, czyja to norka? – zapytał mniejszy.
        – Teraz już nasza! – Bez wahania zdecydował ten większy. – Czujesz? Tu nikim nie pachnie! Od dawna nikt tu nie mieszkał! – wykrzyknął i na znak radości zaczął tupać.
        Jeżynka ułożyła się w liściach i zmęczonym, ale szczęśliwym głosem oznajmiła:
        – No to mamy dom!



8




        – Nareszcie! – powiedział z ulgą Jeżyk i szybciutko poszedł w ślady Jeżynki. Po chwili już oba jeże smacznie spały w swoim nowym domku.
        I tak oto Jeżynka i Jeżyk zadomowiły się w naszym lesie.
        Kiedy następnego dnia się obudziły, choć były głodne, humor im dopisywał. Postanowiły posprzątać norkę i urządzić ją po swojemu. Zwłaszcza Jeżynka planowała, gdzie będzie łóżko, gdzie spiżarnia, a gdzie miejsce do zabawy i dla gości. Bo co do tego, że będą odwiedzać ich goście, nie miała najmniejszych wątpliwości. Trzeba się tylko zapoznać i zaprzyjaźnić z mieszkańcami tego lasu. Wiedziały, że to potrwa jakiś czas, bo były tu zupełnie nowe.
        Kiedy później sąsiedzi pytali ich, skąd przybyły, zawsze odpowiadały, że z bardzo daleka, gdzieś stamtąd… I wskazywały odległe miejsce w kierunku wschodzącego słońca. Pamiętały, że wiele dni wędrowały, zanim przybyły tu, do niewielkiego lasu.
        Zapytane, dlaczego odłączyły się od rodziców, wyjaśniały, że nadszedł ten czas, w którym dorosłe jeże odchodzą w poszukiwaniu swojego miejsca i własnego domu. A gdy już je znajdą, dopiero wtedy łączą się w rodziny. Okazało się, że jeżyki były rodzeństwem i zamierzały razem się urządzić.
        Zaczęło się porządkowanie, meblowanie i przerabianie norki.
        Jej podłogę wyściełał jasny miękki piasek, a przez środek przechodził duży korzeń, który trzeba było pokonać, aby dostać się do mniejszej części jamki, za nim zaś znajdował się dołek pełen liści. To tu Jeżynka postanowiła urządzić sypialnię. Zabrały się więc za znoszenie kolorowych liści,



9




z których zrobiły szeleszczącą kołderkę. Wkrótce wnętrze stało się cieplutkie i przytulne.
        Z drugiej strony korzenia znajdowała się jeszcze jedna mniejsza norka, w której mógł się zmieścić tylko jeden jeż. Jeżyk wymyślił, że to dobre miejsce na spiżarnię, a pomysł bardzo spodobał się Jeżynce. Pozostało tylko jedno zadanie: zasłonić prowadzący do norki otwór.
        „Tylko czym?” – myślały usilnie.
        Rodzeństwo wyruszyło na poszukiwania. Jeżyki nie musiały jednak długo szukać, bo całkiem niedaleko leżał odpowiedni, porośnięty mchem kamień. Był nieduży, a jednak przepchnięcie go i wciągnięcie do środka zajęło im prawie całą noc.
        Zmęczone przespały następny dzień i kolejną noc. Nawet zawsze głodny Jeżyk obudził się dopiero koło południa. Oczywiście natychmiast ruszył do wyjścia, aby poszukać jedzenia. Gdy wystawił na zewnątrz pyszczek, dostrzegł na niebie cień niebezpiecznego ptaka. Pędem uciekł z powrotem do norki i głęboko zakopał się w liściach. Wcześniej dokładnie zamknął wejście kamieniem. Postanowił przezornie poczekać do zmroku, aż ptaszysko odleci. Po chwili oba jeżyki już drzemały, cichutko pomrukując.
        W naszym zagajniku na dobre zadomowiły się dwa miłe jeże – Jeżynka i jej brat Jeżyk. Na dobre też zagościły w życiu moim, Myszki i Zuu.



10




Nowy znajomy


        Pewnego wieczoru po obfitym późnym śniadaniu, które dla nas byłoby podwieczorkiem, dla jeży zaś, najczęściej śpiących w dzień, odbyło się o bardzo właściwej porze, syte i zadowolone Jeżyk i Jeżynka postanowiły pójść na długi spacer.
        Nie bały się, bo o tej porze trudno spotkać w lesie dwułapych lub innych niebezpiecznych osobników. Ruszyły więc na południe, w stronę, z której w bezwietrzne dni dochodził szum rzeki. Tam podłoże lasu było pofałdowane, pełne górek i dołków. Rosły tam wysokie i tylko iglaste drzewa, dzięki czemu było bardzo dużo słońca. Jeżyk rozglądał się ciekawie, szukając miejsc, w których dałoby się znaleźć coś do jedzenia bardziej na przyszłość niż na teraz. Jeżynka natomiast dreptała z nosem przy ziemi i starała się zorientować, czy w tej okolicy bywają dwułape. Wolno, nie spiesząc się, wędrowały w kierunku rzeki, jej szum stawał się coraz bardziej wyrazisty.
        – Pięknie tu! – stwierdził Jeżyk, wchodząc na dużą polanę pełną poziomek. – Całe Poziomkowe Pola – tak nazwiemy to miejsce. Poziomkowe Pola.
        – A tu są też jeżyny! – ucieszyła się Jeżynka i zaraz dodała: – Ale zostańmy przy Poziomkowych Polach, bo inaczej będziemy się mylić!



11




        – Oczywiście! – zgodził się brat, bo nie lubił, gdy ktoś zmieniał jego pomysły. Rozejrzał się, zadowolony, i aby lepiej widzieć, postanowił wejść na górkę. Ale na szczycie stanął nagle oko w oko z innym zwierzątkiem. Miało wielkie długie uszy i krótkie jasnobrązowe futerko.
        Równie zaskoczone jak on po chwili zapytało:
        – Kto ty jesteś?
        – Jestem Jeżyk i mieszkam pod Wielkim Dębem. A ty?
        – Ja jestem Kicaty i mieszkam wszędzie! A to kto? – Wskazał na patrzącą na nich z oddali Jeżynkę.
        – To moja siostra Jeżynka i mieszka ze mną pod dębem. Zaraz, zaraz… Jak to mieszkasz wszędzie? A gdzie śpisz w nocy?
        – Gdzie chcę! A co?
        – Nie boisz się tak w ciemności? – dopytywał zdziwiony Jeżyk.
        – No, tak naprawdę to bywa różnie – odparł szczerze zajączek. – Najgorzej, gdy pada albo gdy psy dwułapych kręcą się po lesie.
        – Jakie psy? – zaniepokoił się Jeżyk.
        – To pomocnicy dwułapych, ale są niedobre, potrafią zmęczyć, jak za mną gonią.
        – Gdybyś kiedyś przed nimi uciekał, to zawsze możesz schować się u nas! – powiedziała Jeżynka, która zdążyła w międzyczasie podejść i usłyszała ostatnie słowa.
        – No oczywiście! – dodał Jeżyk, który lubił mieć ostatnie słowo.
        – Bardzo dziękuję! – ucieszył się zajączek. – Czasem rzeczywiście bywa tak, że trzeba się gdzieś ukryć. Kiedyś chowałem się u starego borsuka, ale wyniósł się gdzie indziej, a jego norę zajął lis z rodziną i nie ma tam miejsca. Ostatnio strasznie zmokłem. Najgorzej jest zimą, bo na śniegu widać wszystkie ślady.



12



do góry

Wykonane przez Onisoft.pl

2017 Wszelkie prawa zastrzeżone oceanksiazek.pl

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl