Kategorie blog
Zakazany szlak
Zakazany szlak





















Spis treści


Rozdział 1....................................................................................................5
Rozdział 2...................................................................................................24
Rozdział 3...................................................................................................43
Rozdział 4...................................................................................................59
Rozdział 5...................................................................................................68
Rozdział 6...................................................................................................76
Rozdział 7...................................................................................................88
Rozdział 8...................................................................................................102
Rozdział 9...................................................................................................116






Rozdział 1


        Był późny, grudniowy wieczór. Zima nie wyglądała już tak samo jak kiedyś. Brak śniegu sprawiał, że ten czas tracił wiele dawnego uroku. Biel puchowej powłoki zastąpiła ciemność. Nawet w nocy nie było mrozu. Od rana padał deszcz. Pole wyglądało jak wielkie grzęzawisko. Kolorowe lampki migotały w ogródkach, rozświetlając mrok.
        Ciężko było iść w takich warunkach, szczególnie gdy nogi odmawiały posłuszeństwa. Dawidowi zostało jeszcze tylko kilka metrów. Już było lepiej, już mógł ruszać palcami, ale póki co musiał jeszcze pokonać ten kawałek. Przed domem stała ławka. Wdrapał się na nią, wziął głęboki wdech i zaczął masować nogi. Najpierw jedno udo, potem drugie. Uczył się chodzić już trzy razy, ale teraz jest inaczej. Trzeba wstać, zrobić kilka kroków. Wszystko powoli wracało do normy.
        Po chwili wszedł do przedsionka i otworzył drzwi do pokoju. Wszędzie walały się butelki. W powietrzu unosił się dym papierosowy. Kilka osób siedziało, kilka leżało. Wyglądało na to, że impreza powoli dobiegała końca. Szybko zauważył kolegę, który właśnie otwierał kolejne piwo.
        – Seba, możemy już jechać?
        Sebastian był prawdziwym weteranem imprez. Kiedy wszyscy kończyli, on dopiero zaczynał. Wysoki, szczupły blondyn z wyłupiastymi oczami. Przyglądał się teraz uważnie Dawidowi.



6                     ZAKAZANY SZLAK




       
Weszli do samochodu. Dawid nigdy nie pił alkoholu, dlatego zawsze był chętnie zapraszany jako kierowca. Nigdy też nie palił, używki go nie interesowały. Tylko treningi, zdrowy tryb życia. Mimo to wyglądał dosyć niepozornie. Na co dzień nie było po nim widać, żeby cokolwiek ćwiczył.
        – Wytrzepałeś buty przed wejściem do auta?
        – Taa…
        – Co się stało? Dlaczego chciałeś już jechać?
        – Nic się nie stało. Po prostu muszę wcześnie wstać, wiesz dobrze o tym.
        – Mogłeś poczekać chociaż godzinę. Angelika już mnie zaciągała do drugiego pokoju.
        – Angelika na każdej imprezie zaciąga kogoś do drugiego pokoju, jeszcze sobie to nadrobisz.
        Od domu dzieliło ich zaledwie kilka kilometrów. Po kwadransie wjechali do miasta. Dawid odwiózł kolegę, a następnie udał się do siebie. Marzył tylko o ciepłej kąpieli i odpoczynku. Nawet nic nie zjadł. Zgasił światło i się położył. Po ciemku wymacał pierścionek znajdujący się na półce nad łóżkiem. Był koloru różowego, ale w ciemności świecił bladym, zielonkawym blaskiem. Włożył go na mały palec. Tylko na ten się mieścił. Na szczęście sen przyszedł szybko.
       
        Budzik zadzwonił o ósmej. Chłopak wyłączył go i udał się chwiejnym krokiem do łazienki. Nigdy nie lubił wstawać tak wcześnie. Przygotowania do wyjścia ograniczał do minimum, by móc spać jak najdłużej. Szykował się zaledwie kilka minut i ruszał w drogę. Podróż rowerem była najszybszym sposobem dojazdu do pracy. Na miejscu drzemał jeszcze trochę. Potem jadł śniadanie, a następnie skupiał się na swoich obowiązkach. Pracę kończył późno, lecz dzięki temu miał dużo



ROZDZIAŁ 1                     7




wolnych dni w miesiącu. W drodze powrotnej spotykał się ze znajomymi. Przeważnie po to, by uregulować płatności i ustalić kilka szczegółów. W domu był zazwyczaj koło dwudziestej drugiej. Wieczory spędzał przy komputerze. Chciał w ten sposób nawiązać nowe znajomości. Napisał do kilku dziewczyn, lecz żadna nie odpisała.
        Poszedł do kuchni, by zrobić kolację. Po chwili wrócił z jedzeniem. Ku jego zdziwieniu okazało się, że dostał od kogoś wiadomość. Wszedł na profil autorki. Była nią szczupła, młoda brunetka. Rozmowa trwała zaledwie kilka minut. Ustalili, że lepiej będzie poznawać się na żywo. Dawid, nie zastanawiając się długo, ubrał się, zszedł na dół i wsiadł do auta. Droga wydawała się łatwa do zapamiętania. Nie korzystał z żadnych map. Spojrzał jedynie na trasę w domu. O tej porze był bardzo mały ruch. Szybko dojechał do miejskiej wylotówki. Teraz kierował się prosto na północ. Nie wiedział, jak zakończy się ta podróż. Był bardzo podekscytowany takim spontanicznym spotkaniem. Widząc, że nie czekają go zakręty ani światła, postanowił zadzwonić do kolegi.
        – No hej.
        – Siema, co tam?
        – Nie zgadniesz, co mi się przytrafiło. Próbowałem zacząć rozmowę z kilkoma dziewczynami, ale żadna nie odpisywała.
        – To akurat mnie nie dziwi – przerwał Daniel.
        – Bardzo zabawne. Słuchaj dalej. Jakaś dziewczyna pierwsza do mnie napisała.
        – No fajnie. To ją pokaż.
        Dawid podał nick.
        – Ładniutka. Trochę dziwne, że taka dziewczyna pisze pierwsza do ciebie.



8                     ZAKAZANY SZLAK




        – Wiem, dlatego dzwonię. Zapisz całą tę stronę. Zaraz wyślę ci jej numer telefonu. Będę dzwonić w trakcie spotkania i mówić ci o jakichś głupotach. Jeśli podam ci złą informację albo długo nie będę się odzywać, możesz zacząć się martwić. Liczę, że będziesz czuwać.
        – No spoko. Masz jakąś broń?
        – A jak myślisz? Muszę kończyć, bo jestem już niedaleko.
        Chłopak wysłał koledze wiadomość z numerem telefonu dziewczyny oraz nazwą wioski, w której miała czekać. Jadąc, również do niej pisał. Zadzwonił, gdy był już prawie na miejscu.
        – Hej, właśnie wjechałem tam, gdzie kazałaś.
        – Okej. To teraz jedź ciągle główną. Co widzisz?
        – Nic szczególnego. Same domki. Właśnie minąłem sklep „Ewa”, dalej, po lewej stronie, jest skład opału, potem łuk w prawo.
        – Już prawie jesteś na miejscu. Za łukiem będzie skręt w lewo, a przed nim apteka. Siedzę koło niej na przystanku.
        Po chwili dostrzegł dziewczynę. Zatrzymał się. Podniosła głowę i od razu go rozpoznała.
        – Hej – powiedział, gdy podeszła bliżej.
        – Hej – odpowiedziała.
        – Wskakuj.
        Obeszła samochód, by zająć miejsce obok niego.
        – Przepraszam za mój wygląd, ale trochę źle się dziś czułam i wymiotowałam niedawno.
        – Nie ma sprawy. A teraz jak się czujesz?
        – Już lepiej.
        – Kupić ci po drodze coś do jedzenia albo do picia?
        – Nie, nie trzeba. Mógłbyś mi tylko kupić kilka papierosów?



ROZDZIAŁ 1                     9




        – Tak. Przypomnij mi, jak zobaczysz jakiś sklep. Często tak się źle czujesz?
        – Nie.
        – A co dziś jadłaś?
        – Kanapki rano, obiad i zupkę chińską.
        Chłopak przez chwilę podejrzewał, że dziewczyna specjalnie się głodzi. Na zdjęciach widać było, że jest bardzo szczupła. Teraz nie mógł jej ocenić, bo była ubrana w długie granatowe spodnie dresowe i szarą bluzę. Na głowie miała kaptur.
        – Zimno ci? Włączę ogrzewanie, jeśli chcesz.
        – Nie, jest dobrze. Ubrałam się tak, bo jest późno i nie chciałam, żeby ktoś mnie zaczepiał. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza…
        – Nie, nie martw się tym. Nie zwracam uwagi na ubranie. Zdjęła kaptur. Teraz było lepiej widać jej opaloną twarz z połyskującymi ciemnymi oczami.
        – Muszę zatankować. To zajmie chwilę.
        Zjechał na stację. Korzystając z chwili samotności, zadzwonił do Daniela.
        – Siema. Pamiętasz, jak skakałem z mostu na linie i przyjechałeś, żeby robić mi zdjęcia? Zapomniałem aparatu i musiałeś jeszcze czekać z godzinę, aż wrócę po niego do domu.
        – No pamiętam. I jak tam ci idzie? Gdzie jesteś?
        – Na stacji benzynowej. Wszystko jest okej. Za dwadzieścia minut będę w domu.
        Chłopak wrócił do auta. Włączył radio.
        – Lubisz tę piosenkę? – spytał.
        – Nie.
        – Pewnie słuchasz rapu albo hip-hopu.
        – Też nie.



10                     ZAKAZANY SZLAK




        – To jaką lubisz muzykę?
        – Nie lubię żadnej.
        – Imprezować też nie lubisz?
        – Nie.
        – To co lubisz robić?
        – Coś fajnego – powiedziała, uśmiechając się zalotnie.
        Jechali przez małe wioseczki rozdzielone polami i lasami. Po kilku minutach byli już w mieście. Zatrzymali się koło sklepu. Wstąpili, by kupić paczkę papierosów, trzy piwa i dużą colę. Dawid mieszkał dwie ulice dalej. Wysiedli pod bramą. Chłopak dyskretnie wyciągnął zza pasa nóż, który ukrywał przez całą drogę. Schował go w samochodzie. Dziewczyna wypaliła papierosa. Weszli do starej kamienicy. Klatka schodowa była zaniedbana i brudna.
        – Tylko zachowuj się cicho, bo u mnie śpi siostra – poprosił.
        Spojrzała na niego ze zdziwieniem.
        Dawid otworzył drzwi do mieszkania. Jego pokój znajdował się naprzeciwko wejścia. Dziewczyna weszła do środka bezszelestnie.
        – Gdzie twoja siostra?
        – Przecież żartowałem. Każdy ma swój pokój. Wolisz najpierw piwo czy colę?
        – Piwo.
        Odwrócił się w stronę biurka, by otworzyć dwie butelki. Usłyszał lekki szmer. Gdy znów spojrzał na dziewczynę, przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć. Spodnie dresowe i bluza znalazły się na podłodze. Teraz była ona ubrana w czarny top ozdobiony koronką oraz szorty w tym samym kolorze. Leżała rozciągnięta na plecach, podpierając się na łokciach. Uśmiechała się do niego.



ROZDZIAŁ 1                     11




        – Właśnie dlatego nie przywiązuję dużej wagi do ubrania – stwierdził. – Ale ty masz długie nogi… – dodał po chwili.
        – Najdłuższe w klubie – pochwaliła się.
        – W jakim klubie?
        – Kiedyś grałam w siatkówkę.
        – Nawet nie zwróciłem uwagi, czy jesteś wyższa od mnie.
        – Chyba nie.
        Stanęła na wprost niego, by to sprawdzić. Dawid spojrzał jej w oczy, a następnie pocałował. Był pewny, że na to czekała. Miała obfite usta, w dolnej wardze kolczyk, który lekko drapał. Usiedli na łóżku. Podał jej piwo jabłkowe, sobie wziął koźlaka.
        – Nie wiesz, jak mam na imię – powiedziała.
        – Wiem. Jadwiga.
        Dziewczyna zaczęła się śmiać.
        – Tak mam tylko napisane na profilu.
        – To jak się nazywasz?
        – Kinga.
        – Ładnie. Znasz moje imię?
        – A miałeś prawdziwe?
        – Tak.
        – Dawid.
        – Zgadza się.
        – Też ładnie.
        Patrzyła na niego kusząco. Usiadł bliżej, by się do niej przytulić. Już po chwili siedziała na jego kolanach.
        – Zejdź na chwilę, zgaszę światło.
        W pokoju zapanował półmrok. Dawid podszedł do Kingi. Pocałowała go w usta, potem w szyję, powoli kierując się coraz niżej. Nawet nie wiedział, kiedy znalazł się w samych bokserkach. Poczuł, jak ciarki przechodzą mu po plecach.



12                     ZAKAZANY SZLAK




Dziewczyna znów stała naprzeciwko, delikatnie przyciągając go do siebie. Położyli się, nie przerywając czułości. Prowadził dłoń po jej delikatnej skórze, pieścił ustami jej aksamitne ciało, ledwie zasłonięte skąpym ubraniem.
        Nagle usłyszał cichy cykot. Spojrzał w stronę biurka. Znajdowało się tam coś, co przypominało czasomierz. Urządzenie zachowywało się nietypowo. Na wyświetlaczu było kilka symboli. Pierwszy od lewej był pytajnik, który właśnie zamienił się w zero. Dalej znajdowało się jeszcze parę znaków zapytania i cyfr. Na końcu był sekundnik, który odliczał do zera.
        – Na co tak patrzysz?
        Dawid milczał. Kinga przyglądała mu się uważnie. Starał się nie skupiać na zegarze, tylko na niej. Ciągle jednak słyszał tykanie. Co jakiś czas dostrzegał zmieniające się cyfry. Znaki zapytania nadal uniemożliwiały odczytanie pełnej informacji. Wiadomo było tylko, że czasu jest coraz mniej. Chłopak leżał na boku, obejmując dziewczynę. Jej ręka przesuwała się wzdłuż torsu chłopaka. Poczuł, jak delikatna dłoń zaciska się na jego udzie coraz mocniej. Przyjemny dotyk teraz powoli zmieniał się w paraliżujący ból, który promieniował również do brzucha. Na domiar złego czasomierz pracował coraz głośniej. Z każdą chwilą bardziej drażnił Dawida, który ciągle walczył z drętwieniem nóg.
        – Zaczekaj chwilę – powiedział chłopak i usiadł na brzegu łóżka.
        Wziął kilka łyków piwa. Odłożył butelkę i energicznie potarł sobie uda.
        – Zaraz przyjdę – dodał i wyszedł, by móc przez chwilę nie myśleć o zegarze i bólu.
        Wrócił w miarę szybko. Nie chciał, by dziewczyna długo siedziała sama. Po krótkim odpoczynku czuł się trochę



ROZDZIAŁ 1                     13




lepiej. Zegar jednak nadal odliczał. Rozmawiali, popijając piwo. Polubił ją od samego początku. Był przyzwyczajony do spędzania wieczorów w samotności, a obecność Kingi była bardzo miłą odmianą. Znów leżeli obok siebie i znów cały scenariusz zaczął się powtarzać. Chłopak ponownie walczył z przeszywającym drętwieniem nóg. Tym razem oprócz rytmicznego tykania słyszał coś jeszcze.
        – Połóż się na brzuchu – poprosiła nagle Kinga.
        Obrócił się zgodnie z poleceniem. Ciepłe dłonie zaczęły masować jego plecy i barki. Przez ciało przeszły go lekkie dreszcze. W pewnym momencie poczuł odprężenie. Ucisk w nogach mijał.
        – Nigdy nie widziałam takiego zegara.
        – Ja też nie.
        – Więc skąd się tu wziął?
        – Nie mam pojęcia.
        Dziewczyna wstała, by otworzyć okno. Wyrzuciła hałasujące urządzenie na zewnątrz. W pokoju zapanowała upragniona cisza.
        – Teraz chyba będzie lepiej.
        – Zdecydowanie tak – przyznał.
        – Obejrzymy jakiś film?
        – Możesz coś puścić.
        – Jakie lubisz gatunki?
        – Horrory i thrillery. A potem się boję i nie mogę spać.
        – Dziś będziesz spać ze mną.
        – A jutro?
        – Jutro też, jeśli chcesz.
        – Chcę.
        Po skończonym seansie ułożyli się do snu. Na biurku stały trzy puste butelki.
        – O której musisz być w domu?



14                     ZAKAZANY SZLAK




        – Mama wraca o ósmej trzydzieści, ale wolę być trochę wcześniej.
        – W takim razie musimy wstać koło siódmej.
        Nastawił budzik. Było już późno, więc oboje szybko zasnęli. Chłopak nie był przyzwyczajony do spędzania z kimś nocy. Budził się co chwilę. Mimo to cieszył się, że nie jest sam.
        Wstali zgodnie z planem. Szybko przygotowali się do wyjścia. Po kwadransie siedzieli już w samochodzie. Wyjazd z miasta na szczęście nie był zakorkowany. Na miejscu byli przed ósmą.
        – Jeśli chcesz, możesz tu poczekać. Posiedzę chwilę z mamą, a potem wrócę do ciebie.
        – Dobrze, będę czekać.
        Pocałowała go i pomaszerowała w stronę domu. Chłopak w tym czasie uciął sobie drzemkę. Obudziło go pukanie w szybę. Kinga wróciła zgodnie z umową.
        – Powiedziałam mamie, że idę się przejść z koleżanką. Możemy podjechać kawałek dalej, żeby nikt nam nie przeszkadzał.
        Ruszyli zgodnie z jej wskazówkami. Zatrzymali się przy jakimś polu. Nawet nie wychodzili z auta. Siedzieli w środku około godziny. Dobrze im się razem spędzało czas mimo sporej różnicy wieku. Widać było, że dziewczyna go polubiła. Obiecała, że wieczorem znów się zobaczą.
        Tak też się stało. Dawid znów jechał wylotówką. Tym razem był spokojny o swoje bezpieczeństwo. Zdążył już trochę poznać wioskę, w której mieszkała Kinga, więc bez problemu trafił do wyznaczonego miejsca. Już sama jazda samochodem o tej porze dawała mu dużo przyjemności. Uwielbiał mknąć ciemną szosą, obserwować okolicę oświetloną księżycem. To było jego pierwsze auto. Lubił się ścigać z innymi



Rozdział 1                     15




kierowcami, wyprzedzać ich i zostawiać daleko w tyle, komentując ich jazdę.
        Kinga szybko podłapała jego teksty i w ciągu dalszej drogi przedrzeźniała go i parodiowała, z czego oboje się śmiali. Była pogodną osobą. Jej towarzystwo dawało mu dużo radości. Właśnie o kimś takim marzył. O dziewczynie, z którą będzie można porozmawiać o wszystkim, pożartować, która poświęci mu swój czas. Całe życie był sam, a teraz nagle jechał do domu z tą wesołą szatynką. Standardowo kupił kilka piw i coś do jedzenia. Planowali spędzić wieczór przy drugiej części horroru.
        Siedzieli razem w łóżku. Ciężko było skupić się na filmie w takim towarzystwie. Chłopak chciał jedynie przytulić Kingę. Nie mógł się jednak powstrzymać, by jej nie pocałować, a ona jakby tylko na to czekała.
        Czułości przerwał im cichy odgłos kroków. Dawid spojrzał w kierunku, skąd dobiegał. W ciemności pokoju dojrzał jakąś postać. Zdał sobie sprawę z tego, że wczoraj też ją widział. Tajemniczy nieznajomy szedł powoli w ich stronę. Zakapturzony, skrywał w mroku swój wizerunek. Kinga wpatrywała się w milczeniu.
        – Kim jesteś i po co przychodzisz? – zaczął Dawid.
        – To, kim jestem, jest moją tajemnicą. Przyszedłem, bo widziałem, że zgubiłeś swój zegarek.
        – Nie chcę go. Odejdź stąd.
        – Dziwne, że jeszcze nie śpisz. Miałeś ciężki dzień. Lepiej by było, jakbyś się położył.
        – Sam zdecyduję, co będzie dla mnie lepsze.
        – Jak chcesz, tylko dobrze ci radzę.
        Mężczyzna postawił czasomierz na biurku i zniknął w ciemności. Na wyświetlaczu znów widniało kilka pytajników



16                      ZAKAZANY SZLAK 




i cyfr. Zaczęło się pokazywać coraz więcej zer. Chłopak starał się zachować spokój. Nagle ukazała się pełna informacja – dziesięć sekund. Chwila zawahania – już tylko osiem. Zwątpienie wygrało – dwa, jeden, zero.
        – Co ci jest?
        – Wszystko w porządku – odpowiedział chłopak, masując sobie uda. – Skończymy film i pójdziemy spać, okej? Miałem dziś ciężki dzień.
        – No dobrze.
        Po seansie się położyli. Kinga szybko zasnęła. Dawid trzymał w dłoni różowy pierścionek. Myślał o wielu rzeczach. Był w łóżku z piękną dziewczyną. W każdej chwili mógł się do niej przytulić, ale jakoś tego nie robił, jakby był gdzieś daleko stąd. W końcu odłożył pierścionek i zbliżył się do Kingi. Gdy ją objął, przebudziła się i spytała przez sen:
        – Piotrek?
        – Nie.
        – Dawid? Tak, Dawid – dodała po chwili. – Teraz jestem z tobą i chcę, by tak zostało.
        – Więc tak zostanie – powiedział, całując ją opiekuńczo w czoło.
        Rano znów odwiózł ją do domu, ale tylko po to, by pokazała się mamie. Tym razem miała więcej czasu. Planowali spędzić cały dzień razem. Jechali w stronę miasta. Droga była o tej porze zakorkowana, więc na miejscu byli dopiero po godzinie. Dawid obiecał, że postrzelają z wiatrówki. Spakował karabinek i śrut. Udali się na dach. Chłopak postawił na gzymsie kilka starych pudełek. Załadował jeden nabój.




do góry

Wykonane przez Onisoft.pl

2017 Wszelkie prawa zastrzeżone oceanksiazek.pl

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl