Zaloguj się
Opcje przeglądania
Cena
-
od
do
Zgubne aloha
Zło i dobro dzieli wiele, łączy je tylko żądza sukcesu.
Baza w Pearl Harbor – historia i chluba Marynarki Wojennej USA – zostaje zmuszona do obrony swojego wizerunku. Na dnie oceanu, w skrzyniach do transportu amunicji, wykryto znaczną ilość przemycanej kokainy. Kilka dni później w tajemniczych okolicznościach ginie porucznik Ralf Stocker.
Michael Wood, podczas służbowego pobytu w bazie, wikła się w tę sprawę, co nie jest korzystne dla Nickolasa Lopasa, właściciela nocnego klubu Bliżej Nieba. Mężczyzna postanawia pozbyć się natręta. Michael ma jednak własny plan odwrócenia ról...
Cywilna prokuratura wymusza odsunięcie od śledztwa komandor Susan Archer, szefowej biura śledczego w bazie, i nie jest skłonna do współpracy z wojskową konkurencją. Susan Archer potrzebuje dyskretnego partnera, a wybór może być tylko jeden.
Michael Wood nie odmawia słusznych propozycji i skrytą akcją, działając według własnych zasad, postanawia pomóc ślepej Temidzie...
Michael Wood w sensacyjnej akcji na Hawajach. Klimat armii, morskie sceny oraz rywalizacja kobiet sprawiają, że tej książki nie można odłożyć... na później.
Dostępność: brak towaru
48,00 zł
Iwo w schronisku
Iwo razem z mamą odwiedza schronisko dla zwierząt.
Poznaje jego mieszkańców oraz ludzi, którzy każdego dnia o nich dbają. Pomagając przy karmieniu, sprzątaniu i opiece nad zwierzętami, odkrywa świat pełen merdających ogonów, cichego mruczenia i małych gestów, które mają wielkie znaczenie. Ten wyjątkowy dzień uczy go, że zwierzęta, tak jak ludzie, potrzebują miłości, bezpieczeństwa i troski.
To wzruszająca opowieść o empatii, odpowiedzialności oraz o tym, jak jeden dobry uczynek może odmienić świat zwierząt na lepsze.
Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 48 godzin
Opętanie Zuzanny
Na warszawską komendę zgłasza się tajemniczy mężczyzna twierdzący, że posiada informacje mogące pomóc w rozwiązaniu popełnionego przed laty porwania i zabójstwa. Sprawę komplikuje jednak fakt, iż człowiek ten uważa, że jest opętany. Zuzanna Solecka, psycholog, która zasłynęła przed rokiem rozwiązaniem sprawy porwania małej Justyny, siostrzenicy wiceministra sprawiedliwości, nie do końca z własnej woli zostaje wciągnięta w psychologiczną grę z rzekomo opętanym człowiekiem. Jej zadaniem będzie obalenie twierdzenia o opętaniu i wyciągnięcie potrzebnych informacji. Problem w tym, iż wszystko zaczyna wskazywać na działanie złych sił, które poczynają kumulować się wokół Zuzanny.
Sebastian Konowoł od wielu lat interesuje się historią, głównie dziejami starożytnego Rzymu i I Rzeczypospolitej, a także starożytnej Grecji, Egiptu i dawnych cywilizacji Bliskiego Wschodu. Zwiedził wiele krajów, w których można było odnaleźć ślady rzymskiej cywilizacji, między innymi Turcję, Tunezję, Egipt, Włochy i Macedonię. Odwiedził także wiele miejsc i zamków w Polsce, w których miał sposobność na własne oczy ujrzeć ślady historii dawnej Rzeczypospolitej. Od najmłodszych lat kocha kino i filmy historyczne, które sprawiły, że zapragnął pisać powieści i tworzyć własnych bohaterów osadzonych w dawnych, niezwykłych czasach.
Profil na Instagramie: historia_literacko
Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 48 godzin
Melodia mojej duszy
Opowieść o ogromnej traumie oraz sile miłości, która potrafi przebaczać i leczyć nawet najgłębsze rany.
Ola jest dziewiętnastoletnią studentką pierwszego roku historii na Uniwersytecie Gdańskim. Ze swojej rodzinnej Warszawy wyjechała, chcąc zapomnieć o tym, co ją tam spotkało. Dziewczyna pozostaje w konflikcie z matką oraz znienawidzonym ojczymem, który skrywa przed wszystkimi okrutną tajemnicę. Tylko ona zna część prawdy.
Na studiach poznaje chłopaka, który całkowicie odmienia jej straumatyzowane, monotonne i pełne smutku życie. Ola długo broni się przed rodzącym się uczuciem, obawiając się, że ponownie zostanie skrzywdzona lub sama skrzywdzi kogoś bliskiego. Ostatecznie jednak ulega urokowi przystojnego bruneta, który – podobnie jak jej zmarły ojciec – kocha muzykę.
Jeremi pozwala jej choć na chwilę zapomnieć o traumatycznych doświadczeniach. Pokazuje, że mimo cierpienia życie potrafi być piękne, a prawdziwa miłość może uleczyć nawet rany, które wydają się nie do zagojenia.
Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 48 godzin
Papillon. W sieci słodkich kłamstw
To nie jest zwykła książka i przede wszystkim nie jest dla każdego.
To opowieść o niesamowitej przemianie człowieka, jego symbolicznej podróży przez warstwy świadomości: od mechanicznej egzystencji opartej na nakazach i nieświadomości w świecie pełnym pułapek do pełni istnienia poza schematami.
Od przetrwania do prawdziwego smaku życia.
Ta książka jest dla tych, którzy czują, że zasługują na coś więcej i są gotowi przejść przez własne ciemności, by narodzić się na nowo.
"Papillon" (fr. motyl) nie daje prostych odpowiedzi, lecz prowadzi cię przez labirynt pełen sprytnie ukrytych pułapek, ale także piękna, abyś to właśnie ty zobaczył to wszystko swoimi oczyma.
Każdy następny rozdział to kolejny etap metamorfozy – od gąsienicy zamkniętej w ciasnym kokonie utkanym z bólu i cierpienia do motyla, który już wie, jak latać.
To nie jest historia o zmianie.
To doświadczenie zmiany.
Swoisty przewodnik dla odważnych dusz, dla tych, którzy są gotowi zejść w ciemność, aby zobaczyć światło.
Bądź motylem, rozwiń skrzydła i unieś się tam, gdzie zawsze chciałeś być, albo na zawsze zostaniesz uwięziony w kokonie.
ELIANA - nie przyszła, by podobać się światu, tylko go obudzić, nie podąża za tłumem, nie obiecuje cudów, wyznaje zasadę – odwaga zaczyna się tam, gdzie kończy się strach przed byciem innym.
Dostępność: średnia ilość
Wysyłka w: 48 godzin
Dzień jak co dzień
Pod koniec ubiegłego roku skończyłem 67 lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjąłem naukę w średnim studium zawodowym o profilu społeczno-prawnym. Następnie odbyłem dwuletnią służbę w OHP. Później rozpocząłem pracę w Hucie Warszawa.
Resztę życia wyobrażałem sobie jako niekończącą się podróż dookoła świata własnym jachtem. Zamierzałem podróżować samotnie. To być może istotna cecha mojej osobowości, zwykle określana mianem mizantropii – choć zapewne nie jest to określenie do końca trafne. Nawet rozpocząłem budowę jachtu. Prace były już mocno zaawansowane – gotowy stał kadłub. Niestety okoliczności zmusiły mnie do porzucenia planów związanych z morzem. Ich realizacja ograniczyła się do kilku rejsów po naszych wodach przybrzeżnych i osłoniętych.
Później podjąłem pracę w niewielkiej firmie nagrywającej kasety z muzyką z gatunku pop-jazz. Przede wszystkim projektowałem okładki, ale zajmowałem się także wieloma innymi rzeczami. We wczesnych latach 90. wstąpiłem do szkoły o profilu ezoterycznym. Jej dźwięczna nazwa brzmiała Akademia Astrobiologii. Wbrew pozorom nie wykładano tam niczego na temat życia w kosmosie.
Pod koniec lat 90. pojawiły się u mnie ciężkie i przewlekłe choroby – problemy żołądkowe oraz choroby stawów. Jeszcze później opiekowałem się matką, która z wiekiem zniedołężniała i popadła w chorobę psychiczną.
Od chwili jej śmierci zajmuję się psychotroniką, ezoteryką i oczywiście pisaniem. Cokolwiek opisuję, miało miejsce w rzeczywistości. Choć niektóre sprawy mogą wydawać się mało wiarygodne i część osób uważa zapewne, że co najmniej przesadziłem – zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej niezwykłe wydarzenia – takie opinie są mi nawet na rękę. Niech sobie myślą, że zmyśliłem. Tymczasem za każdym razem dochodzę do wniosku, że zdarzenia, które naprawdę miały miejsce, są ciekawsze od czegokolwiek, co mógłbym wymyślić.
Rodziny nie założyłem i nie noszę się z takim zamiarem.
Przed kilkunastoma laty przeniosłem się z Warszawy do Żyrardowa, gdzie na razie pozostaję. Na przeprowadzkę wpłynęły względy ekonomiczne. Mieszkam sam z dwoma kotami. Nie chciałem żadnego, a mam dwa. O tym, w jaki sposób wszedłem w ich posiadanie, również pisałem. Ten kot, o którym była mowa w opowiadaniu zatytułowanym "Mrówki", już nie żyje – miał raka. Zamiast niego jest inny. Koty muszą być dwa.
Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 48 godzin
Religia dłoni
Pod koniec ubiegłego roku skończyłem 67 lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjąłem naukę w średnim studium zawodowym o profilu społeczno-prawnym. Następnie odbyłem dwuletnią służbę w OHP. Później rozpocząłem pracę w Hucie Warszawa.
Resztę życia wyobrażałem sobie jako niekończącą się podróż dookoła świata własnym jachtem. Zamierzałem podróżować samotnie. To być może istotna cecha mojej osobowości, zwykle określana mianem mizantropii – choć zapewne nie jest to określenie do końca trafne. Nawet rozpocząłem budowę jachtu. Prace były już mocno zaawansowane – gotowy stał kadłub. Niestety okoliczności zmusiły mnie do porzucenia planów związanych z morzem. Ich realizacja ograniczyła się do kilku rejsów po naszych wodach przybrzeżnych i osłoniętych.
Później podjąłem pracę w niewielkiej firmie nagrywającej kasety z muzyką z gatunku pop-jazz. Przede wszystkim projektowałem okładki, ale zajmowałem się także wieloma innymi rzeczami. We wczesnych latach 90. wstąpiłem do szkoły o profilu ezoterycznym. Jej dźwięczna nazwa brzmiała Akademia Astrobiologii. Wbrew pozorom nie wykładano tam niczego na temat życia w kosmosie.
Pod koniec lat 90. pojawiły się u mnie ciężkie i przewlekłe choroby – problemy żołądkowe oraz choroby stawów. Jeszcze później opiekowałem się matką, która z wiekiem zniedołężniała i popadła w chorobę psychiczną.
Od chwili jej śmierci zajmuję się psychotroniką, ezoteryką i oczywiście pisaniem. Cokolwiek opisuję, miało miejsce w rzeczywistości. Choć niektóre sprawy mogą wydawać się mało wiarygodne i część osób uważa zapewne, że co najmniej przesadziłem – zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej niezwykłe wydarzenia – takie opinie są mi nawet na rękę. Niech sobie myślą, że zmyśliłem. Tymczasem za każdym razem dochodzę do wniosku, że zdarzenia, które naprawdę miały miejsce, są ciekawsze od czegokolwiek, co mógłbym wymyślić.
Rodziny nie założyłem i nie noszę się z takim zamiarem.
Przed kilkunastoma laty przeniosłem się z Warszawy do Żyrardowa, gdzie na razie pozostaję. Na przeprowadzkę wpłynęły względy ekonomiczne. Mieszkam sam z dwoma kotami. Nie chciałem żadnego, a mam dwa. O tym, w jaki sposób wszedłem w ich posiadanie, również pisałem. Ten kot, o którym była mowa w opowiadaniu zatytułowanym "Mrówki", zamieszczonym w książce "Dzień jak co dzień", już nie żyje – miał raka. Zamiast niego jest inny. Koty muszą być dwa.
Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 5 dni
Totentarz. Wiersze nieme
Anna Olszewska (13.10.2000 r.) - urodzona na Śląsku. Pasjonatka sztuki, filozofii, kotów i oczywiście książek…
Piszę, bo w słowach odnajduję czułość i przestrzeń dla siebie. Z emocji, drobnych gestów i chwil, które łatwo przeoczyć, splatam wiersze. Poezja jest dla mnie formą bliskości – z własnym wnętrzem i z drugim człowiekiem.
Ten tom to delikatny zapis tego, co we mnie poruszone, niedopowiedziane i prawdziwe.
Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 48 godzin
Poczucie mocy. Relacje tych, którzy brali
Pod koniec ubiegłego roku skończyłem 67 lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjąłem naukę w średnim studium zawodowym o profilu społeczno-prawnym. Następnie odbyłem dwuletnią służbę w OHP. Później rozpocząłem pracę w Hucie Warszawa.
Resztę życia wyobrażałem sobie jako niekończącą się podróż dookoła świata własnym jachtem. Zamierzałem podróżować samotnie. To być może istotna cecha mojej osobowości, zwykle określana mianem mizantropii – choć zapewne nie jest to określenie do końca trafne. Nawet rozpocząłem budowę jachtu. Prace były już mocno zaawansowane – gotowy stał kadłub. Niestety okoliczności zmusiły mnie do porzucenia planów związanych z morzem. Ich realizacja ograniczyła się do kilku rejsów po naszych wodach przybrzeżnych i osłoniętych.
Później podjąłem pracę w niewielkiej firmie nagrywającej kasety z muzyką z gatunku pop-jazz. Przede wszystkim projektowałem okładki, ale zajmowałem się także wieloma innymi rzeczami. We wczesnych latach 90. wstąpiłem do szkoły o profilu ezoterycznym. Jej dźwięczna nazwa brzmiała Akademia Astrobiologii. Wbrew pozorom nie wykładano tam niczego na temat życia w kosmosie.
Pod koniec lat 90. pojawiły się u mnie ciężkie i przewlekłe choroby – problemy żołądkowe oraz choroby stawów. Jeszcze później opiekowałem się matką, która z wiekiem zniedołężniała i popadła w chorobę psychiczną.
Od chwili jej śmierci zajmuję się psychotroniką, ezoteryką i oczywiście pisaniem. Cokolwiek opisuję, miało miejsce w rzeczywistości. Choć niektóre sprawy mogą wydawać się mało wiarygodne i część osób uważa zapewne, że co najmniej przesadziłem – zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej niezwykłe wydarzenia – takie opinie są mi nawet na rękę. Niech sobie myślą, że zmyśliłem. Tymczasem za każdym razem dochodzę do wniosku, że zdarzenia, które naprawdę miały miejsce, są ciekawsze od czegokolwiek, co mógłbym wymyślić.
Rodziny nie założyłem i nie noszę się z takim zamiarem.
Przed kilkunastoma laty przeniosłem się z Warszawy do Żyrardowa, gdzie na razie pozostaję. Na przeprowadzkę wpłynęły względy ekonomiczne. Mieszkam sam z dwoma kotami. Nie chciałem żadnego, a mam dwa. O tym, w jaki sposób wszedłem w ich posiadanie, również pisałem. Ten kot, o którym była mowa w opowiadaniu zatytułowanym "Mrówki", zamieszczonym w książce "Dzień jak co dzień", już nie żyje – miał raka. Zamiast niego jest inny. Koty muszą być dwa.
Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 48 godzin
Bliskość i granice. Jak wychowywać z czułością i stanowczością w świecie natychmiastowej gratyfikacji
Jak wychowywać dzieci z czułością, nie rezygnując ze stanowczości? Jak wyznaczać granice w świecie, który obiecuje natychmiastowe zaspokojenie każdej potrzeby?
Żyjemy w czasach, w których dzieci od najmłodszych lat uczą się, że wszystko można mieć „tu i teraz”. Jedno kliknięcie wystarczy, by obejrzeć ulubioną bajkę, zamówić wymarzoną rzecz czy uwolnić się na chwilę od nudy i frustracji. Tymczasem dojrzewanie wymaga czegoś zupełnie innego – cierpliwości, umiejętności radzenia sobie z trudnymi emocjami, wytrwałości oraz doświadczenia, że nie każda potrzeba może zostać zaspokojona natychmiast.
BLISKOŚĆ i GRANICE to przewodnik dla rodziców i opiekunów, którzy chcą wychowywać dzieci z empatią i szacunkiem, nie rezygnując z rodzicielskiej odpowiedzialności i spokojnej stanowczości. Autorka pokazuje, że czułość nie oznacza pobłażliwości, a konsekwencja nie musi wiązać się z karą ani emocjonalnym dystansem. To właśnie połączenie bliskości i jasno wyznaczonych granic buduje w dziecku poczucie bezpieczeństwa, odporność psychiczną oraz zdolność do tworzenia zdrowych relacji.
Ta książka nie oferuje prostych recept. Przynosi natomiast wiedzę opartą na psychologii rozwojowej i doświadczeniu terapeutycznym oraz praktyczne wskazówki, które pomagają odnaleźć równowagę w codziennych wyzwaniach rodzicielstwa. To zaproszenie do świadomego wychowywania dzieci, które potrafią czekać, rozumieją siebie i innych oraz z odwagą i spokojem odnajdują się w świecie natychmiastowej gratyfikacji.
KATARZYNA KULAWIŃSKA psycholog, neurologopeda. Od wielu lat pracuje z dziećmi i ich rodzicami. W swojej praktyce zawodowej wspiera rodziny w wyzwaniach współczesnego rodzicielstwa, pomagając budować relacje oparte na bliskości, wzajemnym szacunku i świadomym wyznaczaniu granic. Szczególnie interesuje się wpływem nowych technologii, wszechobecnego pośpiechu i kultury natychmiastowej gratyfikacji na rozwój emocjonalny, społeczny oraz komunikacyjny dzieci.
Łącząc wiedzę naukową z doświadczeniem terapeutycznym, pokazuje, jak wychowywać dzieci na samodzielnych, odpornych i empatycznych ludzi. Wierzy, że największym darem, jaki rodzic może ofiarować dziecku, jest uważna obecność, cierpliwość i mądre towarzyszenie mu w drodze do dorosłości.
Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 48 godzin
Sny o hucie
Pod koniec ubiegłego roku skończyłem 67 lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjąłem naukę w średnim studium zawodowym o profilu społeczno-prawnym. Następnie odbyłem dwuletnią służbę w OHP. Później rozpocząłem pracę w Hucie Warszawa.
Resztę życia wyobrażałem sobie jako niekończącą się podróż dookoła świata własnym jachtem. Zamierzałem podróżować samotnie. To być może istotna cecha mojej osobowości, zwykle określana mianem mizantropii – choć zapewne nie jest to określenie do końca trafne. Nawet rozpocząłem budowę jachtu. Prace były już mocno zaawansowane – gotowy stał kadłub. Niestety okoliczności zmusiły mnie do porzucenia planów związanych z morzem. Ich realizacja ograniczyła się do kilku rejsów po naszych wodach przybrzeżnych i osłoniętych.
Później podjąłem pracę w niewielkiej firmie nagrywającej kasety z muzyką z gatunku pop-jazz. Przede wszystkim projektowałem okładki, ale zajmowałem się także wieloma innymi rzeczami. We wczesnych latach 90. wstąpiłem do szkoły o profilu ezoterycznym. Jej dźwięczna nazwa brzmiała Akademia Astrobiologii. Wbrew pozorom nie wykładano tam niczego na temat życia w kosmosie.
Pod koniec lat 90. pojawiły się u mnie ciężkie i przewlekłe choroby – problemy żołądkowe oraz choroby stawów. Jeszcze później opiekowałem się matką, która z wiekiem zniedołężniała i popadła w chorobę psychiczną.
Od chwili jej śmierci zajmuję się psychotroniką, ezoteryką i oczywiście pisaniem. Cokolwiek opisuję, miało miejsce w rzeczywistości. Choć niektóre sprawy mogą wydawać się mało wiarygodne i część osób uważa zapewne, że co najmniej przesadziłem – zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej niezwykłe wydarzenia – takie opinie są mi nawet na rękę. Niech sobie myślą, że zmyśliłem. Tymczasem za każdym razem dochodzę do wniosku, że zdarzenia, które naprawdę miały miejsce, są ciekawsze od czegokolwiek, co mógłbym wymyślić.
Rodziny nie założyłem i nie noszę się z takim zamiarem.
Przed kilkunastoma laty przeniosłem się z Warszawy do Żyrardowa, gdzie na razie pozostaję. Na przeprowadzkę wpłynęły względy ekonomiczne. Mieszkam sam z dwoma kotami. Nie chciałem żadnego, a mam dwa. O tym, w jaki sposób wszedłem w ich posiadanie, również pisałem. Ten kot, o którym była mowa w opowiadaniu zatytułowanym "Mrówki", zamieszczonym w książce "Dzień jak co dzień", już nie żyje – miał raka. Zamiast niego jest inny. Koty muszą być dwa.
Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 48 godzin
Marsedelegiusz bardzo wielki
Pod koniec ubiegłego roku skończyłem 67 lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjąłem naukę w średnim studium zawodowym o profilu społeczno-prawnym. Następnie odbyłem dwuletnią służbę w OHP. Później rozpocząłem pracę w Hucie Warszawa.
Resztę życia wyobrażałem sobie jako niekończącą się podróż dookoła świata własnym jachtem. Zamierzałem podróżować samotnie. To być może istotna cecha mojej osobowości, zwykle określana mianem mizantropii – choć zapewne nie jest to określenie do końca trafne. Nawet rozpocząłem budowę jachtu. Prace były już mocno zaawansowane – gotowy stał kadłub. Niestety okoliczności zmusiły mnie do porzucenia planów związanych z morzem. Ich realizacja ograniczyła się do kilku rejsów po naszych wodach przybrzeżnych i osłoniętych.
Później podjąłem pracę w niewielkiej firmie nagrywającej kasety z muzyką z gatunku pop-jazz. Przede wszystkim projektowałem okładki, ale zajmowałem się także wieloma innymi rzeczami. We wczesnych latach 90. wstąpiłem do szkoły o profilu ezoterycznym. Jej dźwięczna nazwa brzmiała Akademia Astrobiologii. Wbrew pozorom nie wykładano tam niczego na temat życia w kosmosie.
Pod koniec lat 90. pojawiły się u mnie ciężkie i przewlekłe choroby – problemy żołądkowe oraz choroby stawów. Jeszcze później opiekowałem się matką, która z wiekiem zniedołężniała i popadła w chorobę psychiczną.
Od chwili jej śmierci zajmuję się psychotroniką, ezoteryką i oczywiście pisaniem. Cokolwiek opisuję, miało miejsce w rzeczywistości. Choć niektóre sprawy mogą wydawać się mało wiarygodne i część osób uważa zapewne, że co najmniej przesadziłem – zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej niezwykłe wydarzenia – takie opinie są mi nawet na rękę. Niech sobie myślą, że zmyśliłem. Tymczasem za każdym razem dochodzę do wniosku, że zdarzenia, które naprawdę miały miejsce, są ciekawsze od czegokolwiek, co mógłbym wymyślić.
Rodziny nie założyłem i nie noszę się z takim zamiarem.
Przed kilkunastoma laty przeniosłem się z Warszawy do Żyrardowa, gdzie na razie pozostaję. Na przeprowadzkę wpłynęły względy ekonomiczne. Mieszkam sam z dwoma kotami. Nie chciałem żadnego, a mam dwa. O tym, w jaki sposób wszedłem w ich posiadanie, również pisałem. Ten kot, o którym była mowa w opowiadaniu zatytułowanym "Mrówki", zamieszczonym w książce "Dzień jak co dzień", już nie żyje – miał raka. Zamiast niego jest inny. Koty muszą być dwa.
Dostępność: duża ilość
Wysyłka w: 48 godzin