Opcje przeglądania
  • od
    do

Biografie

Przylądek dobrej nadziei

Przylądek dobrej nadziei
Przylądek dobrej nadziei

Książka to zbiór przemyśleń i pewnego rodzaju pamiętnik. Zaczyna się od wypadku, jednej chwili, która zmieniła na zawsze życie Pawła i jego rodziny. Potem to już mozolna walka o od-
zyskanie zdrowia i o w miarę normalne życie pełne nadziei, spokoju i miłości. Ta nadzieja przewija się praktycznie przez wszystkie karty książki, pomogła rodzicom przetrzymać najcięższe chwile, a potem towarzyszyła Pawłowi.
"Przylądek dobrej nadziei" – ten tytuł określa to, czego pragnie bohater i co chciałby osiągnąć – by życiem właśnie rządziła nadzieja przepełniona dobrocią i wiarą. Mówi się, że nadzieja to matka głupich, ale chyba warto do tych głupich należeć, ponieważ bez tej właśnie nadziei życie ludzkie nie ma żadnej wartości. Człowiek bez niej jest pustym naczyniem i nie widzi sensu swojego życia. To właśnie nadzieja daje siłę miłości i wierze i to ona scala te cnoty w całość.

Dostępność: duża ilość

Wysyłka w: 48 godzin

Cena:

21,00 zł

egz.

Punkt 0

Punkt 0
Punkt 0

To nie jest książka o sile. To opowieść o tym, co się dzieje, gdy przestajemy być dla wszystkich – i zaczynamy być dla siebie.
Autorka zabiera nas w intymną podróż przez punkty zwrotne kobiecego życia: momenty, które zmieniają. Kiedy kończy się to, co znane. Kiedy trzeba opuścić, co bezpieczne. Kiedy odnajdujemy siebie – nie tę idealną, ale tę prawdziwą.
To książka o czułości, która staje się decyzją. O relacjach, które uczą. O życiu, które nie musi być perfekcyjne, żeby było pełne.
Pisana z głębi serca dla kobiet, które mają dość udawania.
Dla tych, które chcą wrócić do siebie – krok po kroku, bez pośpiechu.
Być może znajdziesz tu swoją historię. A może napiszesz ją od nowa.

Dostępność: duża ilość

Wysyłka w: 48 godzin

Cena:

49,00 zł

egz.

Qala-i-Panja wyznaczyła azymut

Qala-i-Panja wyznaczyła azymut
Qala-i-Panja wyznaczyła azymut

To opowieści zawierające wspomnienia będące zapisem zauroczeń i fascynacji górami, przygodą i różnorodnością szeroko otwartego górskiego świata. Przedstawienie emocji, wrażeń i doświadczeń z wyjazdów i wypraw będących źródłem radości, spełnienia i satysfakcji, rozbudzających apetyt na podjęcie kolejnych wyzwań. Apetytu, którego nie jest w stanie osłabić upływający czas i "menu" serwowane przez zmieniający się wokół świat. Przywracają wiarę, że wciąż istnieje przestrzeń, by cieszyć się prawdziwą przygodą i niepokornością górskiej natury.
Nie znajdziecie tu porad, wskazówek czy wyznaczników, jak i gdzie warto podróżować, za to inspirację do sprawdzania, co jest przed Wami, daleko, dalej albo po prostu za zakrętem.
Jeżeli lubicie tak podróżować, to ta książka jest dla Was.

„W górach zalegał już cień, tylko wierzchołki jaśniały pomarańczową poświatą zachodu, a na niebie zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy. Zrobiło się zimno i bardzo cicho, tylko momentami słychać było pogwizdywanie świstaków ostrzegających się wzajemnie, że ktoś nieproszony obok zagościł. Staraliśmy się tę ciszę zachować, krzątając się przy juwlu, gotując herbatę, wrzucając coś na ząb i szykując się do spania.”

Janka Dąbrowska. Podróżniczka, alpinistka, obieżyświat. Zaliczana do pokolenia „Lojantów lat 70". Wielokrotna uczestniczka wypraw do Hindukuszu Afgańskiego oraz Nepalu, a także w Alpy Francuskie, Alpy Szwajcarskie, Dolomity i Kaukaz. W latach 2005-2015 wraz ze swoim kolegą ze wspinaczek alpejskich Leszkiem Cichym wzięła udział w podróżach po Afryce (Kilimandżaro), Ameryce Płd. (Aconcagua, Chachani, Kanion Colca), Nowej Zelandii (Tongariro, Ruapehu, Ngauruhoe), Australii (Góra Kościuszki, Ulum) oraz Madagaskarze.
Od najmłodszych lat wykazująca pęd ku wolności i nieograniczonej przestrzeni, objawiający się ku utrapieniu rodziców częstymi ucieczkami na bosaka z przydomowego ogródka. Wciąż lubi ,uciekać", mówiąc, że radość odnajduje w swobodzie wyboru drogi oraz doświadczaniu „nowego". Bez względu na skalę.

Dostępność: brak towaru

Cena:

35,00 zł

Religia dłoni

Religia dłoni
Religia dłoni

Pod koniec ubiegłego roku skończyłem 67 lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjąłem naukę w średnim studium zawodowym o profilu społeczno-prawnym. Następnie odbyłem dwuletnią służbę w OHP. Później rozpocząłem pracę w Hucie Warszawa.
Resztę życia wyobrażałem sobie jako niekończącą się podróż dookoła świata własnym jachtem. Zamierzałem podróżować samotnie. To być może istotna cecha mojej osobowości, zwykle określana mianem mizantropii – choć zapewne nie jest to określenie do końca trafne. Nawet rozpocząłem budowę jachtu. Prace były już mocno zaawansowane – gotowy stał kadłub. Niestety okoliczności zmusiły mnie do porzucenia planów związanych z morzem. Ich realizacja ograniczyła się do kilku rejsów po naszych wodach przybrzeżnych i osłoniętych.
Później podjąłem pracę w niewielkiej firmie nagrywającej kasety z muzyką z gatunku pop-jazz. Przede wszystkim projektowałem okładki, ale zajmowałem się także wieloma innymi rzeczami. We wczesnych latach 90. wstąpiłem do szkoły o profilu ezoterycznym. Jej dźwięczna nazwa brzmiała Akademia Astrobiologii. Wbrew pozorom nie wykładano tam niczego na temat życia w kosmosie.
Pod koniec lat 90. pojawiły się u mnie ciężkie i przewlekłe choroby – problemy żołądkowe oraz choroby stawów. Jeszcze później opiekowałem się matką, która z wiekiem zniedołężniała i popadła w chorobę psychiczną.
Od chwili jej śmierci zajmuję się psychotroniką, ezoteryką i oczywiście pisaniem. Cokolwiek opisuję, miało miejsce w rzeczywistości. Choć niektóre sprawy mogą wydawać się mało wiarygodne i część osób uważa zapewne, że co najmniej przesadziłem – zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej niezwykłe wydarzenia – takie opinie są mi nawet na rękę. Niech sobie myślą, że zmyśliłem. Tymczasem za każdym razem dochodzę do wniosku, że zdarzenia, które naprawdę miały miejsce, są ciekawsze od czegokolwiek, co mógłbym wymyślić.
Rodziny nie założyłem i nie noszę się z takim zamiarem.
Przed kilkunastoma laty przeniosłem się z Warszawy do Żyrardowa, gdzie na razie pozostaję. Na przeprowadzkę wpłynęły względy ekonomiczne. Mieszkam sam z dwoma kotami. Nie chciałem żadnego, a mam dwa. O tym, w jaki sposób wszedłem w ich posiadanie, również pisałem. Ten kot, o którym była mowa w opowiadaniu zatytułowanym "Mrówki", zamieszczonym w książce "Dzień jak co dzień", już nie żyje – miał raka. Zamiast niego jest inny. Koty muszą być dwa.

Dostępność: duża ilość

Wysyłka w: 5 dni

Cena:

28,00 zł

egz.

Rysuję węglem łąkę tulipanów

Rysuję węglem łąkę tulipanów
Rysuję węglem łąkę tulipanów

"Rysuję węglem łąkę tulipanów" Agnieszki Szynawy to książka nietuzinkowa. Napisana z potrzeby serca jest swoistym przewodnikiem po meandrach życia. Autorka barwnie przedstawia swoje przeżycia i przemyślenia, ale też nie waha się przed samooceną. Bagaż doświadczeń pochodzącej ze Śląska autorki, która ostatecznie osiadła w ojczyźnie tulipanów, pozwala niemal każdemu z nas znaleźć w tej książce fragment własnej drogi życiowej. A niezwykły i wręcz zaraźliwy optymizm z niej bijący sprawi, że niejeden z czytelników wreszcie nauczy się doceniać samego siebie – bo być może nie poznamy nikogo innego, kto zrobi to za nas.

Agnieszka Szynawa – ur. w 1987 r., mieszka od 2007 r. w Holandii, z wykształcenia technik ekonomista, absolwentka In’to Languages na Radboud Universiteit w Nijmegen, ukończyła rysunek i malarstwo na Nationale Handelsacademie w Panningen, obecnie na tejże uczelni studiuje ilustrację i rysunek ilustracyjny. W 2018 r. ukończyła kurs tatuażu w Tattoocursus Eindhoven.
Rysowniczka portretów i karykatur znana jako Aga Art World. Bierze udział w wielu licytacjach, akcjach społecznych i charytatywnych, gdzie udostępnia swoje prace rysunkowe. Ma w swoim dorobku artystycznym około dwudziestu dyplomów z konkursów plastycznych i literackich. Pracująca zawodowo mama dwóch chłopców, z którymi spędza czas kreatywnie i aktywnie. 

Dostępność: brak towaru

Cena:

52,60 zł

Schizofrenik przełomu tysiącleci

Schizofrenik przełomu tysiącleci
Schizofrenik przełomu tysiącleci

"Schizofrenik przełomu tysiącleci" to historia 63 lat życia człowieka nieśmiałego i wrażliwego. Główny bohater książki Frank 31 lat żył w Polsce na Górnym Śląsku i tu w wieku 23 lat został po raz pierwszy skierowany na leczenie w klinice psychiatrycznej. W sumie w Polsce był hospitalizowany sześć razy. Jego problemy były związane przede wszystkim z nieśmiałością, a co za tym idzie, z brakiem umiejętności podrywania kobiet.
W wieku 31 lat Frank wyjechał na stałe do Niemiec do Monachium. Tu początkowo wszystko było w porządku, ale w jego życiu zaczęło się pojawiać coraz więcej nałogów. Do papierosów i alkoholu doszedł również, jak się później okazało jego główny problem – hazard. W wieku 35 lat Frank zawarł w końcu związek małżeński, a 18 miesięcy później urodziła mu się córka. W Niemczech przebywał kilkanaście razy w klinice psychiatrycznej, lecząc się na schizofrenię oraz z nałogów.
12 lipca 2005 roku przypadek sprawił, że udało mu się wyjść z dwóch nałogów, a mianowicie z alkoholizmu i hazardu. Aktualnie Frank żyje nadal na emigracji.

Dostępność: brak towaru

Cena:

37,90 zł

Sny o hucie

Sny o hucie
Sny o hucie

Pod koniec ubiegłego roku skończyłem 67 lat. Po ukończeniu szkoły podstawowej podjąłem naukę w średnim studium zawodowym o profilu społeczno-prawnym. Następnie odbyłem dwuletnią służbę w OHP. Później rozpocząłem pracę w Hucie Warszawa.
Resztę życia wyobrażałem sobie jako niekończącą się podróż dookoła świata własnym jachtem. Zamierzałem podróżować samotnie. To być może istotna cecha mojej osobowości, zwykle określana mianem mizantropii – choć zapewne nie jest to określenie do końca trafne. Nawet rozpocząłem budowę jachtu. Prace były już mocno zaawansowane – gotowy stał kadłub. Niestety okoliczności zmusiły mnie do porzucenia planów związanych z morzem. Ich realizacja ograniczyła się do kilku rejsów po naszych wodach przybrzeżnych i osłoniętych.
Później podjąłem pracę w niewielkiej firmie nagrywającej kasety z muzyką z gatunku pop-jazz. Przede wszystkim projektowałem okładki, ale zajmowałem się także wieloma innymi rzeczami. We wczesnych latach 90. wstąpiłem do szkoły o profilu ezoterycznym. Jej dźwięczna nazwa brzmiała Akademia Astrobiologii. Wbrew pozorom nie wykładano tam niczego na temat życia w kosmosie.
Pod koniec lat 90. pojawiły się u mnie ciężkie i przewlekłe choroby – problemy żołądkowe oraz choroby stawów. Jeszcze później opiekowałem się matką, która z wiekiem zniedołężniała i popadła w chorobę psychiczną.
Od chwili jej śmierci zajmuję się psychotroniką, ezoteryką i oczywiście pisaniem. Cokolwiek opisuję, miało miejsce w rzeczywistości. Choć niektóre sprawy mogą wydawać się mało wiarygodne i część osób uważa zapewne, że co najmniej przesadziłem – zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej niezwykłe wydarzenia – takie opinie są mi nawet na rękę. Niech sobie myślą, że zmyśliłem. Tymczasem za każdym razem dochodzę do wniosku, że zdarzenia, które naprawdę miały miejsce, są ciekawsze od czegokolwiek, co mógłbym wymyślić.
Rodziny nie założyłem i nie noszę się z takim zamiarem.
Przed kilkunastoma laty przeniosłem się z Warszawy do Żyrardowa, gdzie na razie pozostaję. Na przeprowadzkę wpłynęły względy ekonomiczne. Mieszkam sam z dwoma kotami. Nie chciałem żadnego, a mam dwa. O tym, w jaki sposób wszedłem w ich posiadanie, również pisałem. Ten kot, o którym była mowa w opowiadaniu zatytułowanym "Mrówki", zamieszczonym w książce "Dzień jak co dzień", już nie żyje – miał raka. Zamiast niego jest inny. Koty muszą być dwa.

Dostępność: duża ilość

Wysyłka w: 48 godzin

Cena:

28,00 zł

egz.

Sobie przeznaczeni

Sobie przeznaczeni
Sobie przeznaczeni

Dostępność: brak towaru

Cena:

55,00 zł

Spotkani na drodze

Spotkani na drodze
Spotkani na drodze

Ten tom wspomnień Wojciecha Solarza jest zajmujący po trzykroć. Po pierwsze, dlatego, że spisał go zajmujący człowiek, którego wyjątkowość ma swój początek w wyjątkowości jego rodziców. Po drugie, z tego powodu, że Solarz obracał się w najlepszym polskim towarzystwie artystyczno-intelektualnym. Nazwiska jego przyjaciół i znajomych, niestety, dziś już przeważnie nieżyjących, znajdziemy we wszelkich możliwych encyklopediach i księgach zasłużonych. Po trzecie, wreszcie, Solarz o spotkaniach z nimi potrafi opowiadać barwnie i zajmująco, posługując się własnym, wyrazistym stylem. Daję osobistą gwarancję, że gdy ktoś przeczyta tę książkę, pożałuje, że się skończyła, zapragnie dalszego ciągu. Powtórzy się sytuacja z przedwojennej żydowskiej reklamy: Jeśli wymoczysz nogi w płynie leczniczym firmy Tintelbaum i syn, będziesz żałował, że masz tylko dwie nogi.
Jacek Szczerba („Gazeta Wyborcza”)

Dostępność: brak towaru

Cena:

32,00 zł

Szczęście ma na imię małpa

Szczęście ma na imię małpa
Szczęście ma na imię małpa

Warszawski Grochów lat 60. XX wieku. Miejsce, gdzie przedwojenna czerwona cegła ustępuje miejsca siermiężnemu, szaremu betonowi, a na podwórkach toczy się twarde, nieustępliwe życie.
"Szczęście ma na imię małpa" to surowa, ale pełna niezwykłego ciepła podróż w czasie do świata, w którym niedostatek był chlebem powszednim, ale daleko mu było do odzierającej z godności biedy. To opowieść o nowej inteligencji i społeczności robotniczej, o ludziach mocno pokaleczonych fizycznie i moralnie przez niedawną wojnę, którzy z determinacją odbudowują swoją codzienność. W tej ciężkiej, pracowitej rzeczywistości największym triumfem jest radość z tego, że udało się przetrwać.
Oto autentyczny portret pokolenia zmuszonego do zszywania swojego świata z resztek. W tych niezwykłych opowiadaniach, na przekór szarości i trudom epoki, przebija jeden jaskrawy promień nadziei. Bo czasem, w najmniej oczekiwanym momencie, szczęście potrafi przybrać bardzo niepozorną formę.

Adam Liszcz – rocznik ’57. Zanim został absolwentem resocjalizacji na Uniwersytecie Warszawskim i wychowawcą młodzieży „niełatwej i trudnej”, sam uczył się twardego życia na warszawskim Grochowie. To tamte ulice, podwórka i bazary ukształtowały jego charakter.
Harcerz, społecznik, twórca niezależny. Swoje miejsce na ziemi znalazł ostatecznie w Wielkopolsce. Tam, w Psarskiem, animuje kulturę, prowadzi Galerię Sztuki Naiwnej i własnym sumptem tworzy muzeum lokalnej historii. Niezależnie od tego, czy był akurat urzędnikiem, czy wychowawcą, zawsze robił jedno: ratował przeszłość od zapomnienia. Sam o sobie mówi, że jest opiekunem pamięci o ludziach i faktach nikomu podobno niepotrzebnych. Do dziś – chłopak z Grochowa.

Dostępność: średnia ilość

Wysyłka w: 48 godzin

Cena:

39,00 zł

egz.
  • nowość

Szlakiem północnego światła

Szlakiem północnego światła
Szlakiem północnego światła

Piszę dla tych, którzy sięgają myślą poza horyzonty.
Pod pojęciem fotografia mieści się wiele: portret, krajobraz, ujęcie, fotografia uliczna, akt i dużo innych typów. Najważniejsze zaś, co łączy miłośników fotografii, to pasja oraz urządzenie zwane aparatem. Jest też jeszcze coś, to nasze oko, umysł, serce i właśnie dzięki nim powstaje dobra fotografia. To my nadajemy historię miejscom, charakter osobom, z którymi się spotykamy, to my, fotograficy uwieczniamy na zdjęciach tę historię, którą chcemy przekazać odbiorcy.
Bądź uważny, gdy trzymasz aparat w ręku, stań się obserwatorem tego, co cię otacza. Rób zdjęcia świadomie, a zapewne zachwycisz odbiorcę tym, co chcesz przekazać poprzez obraz.

Dostępność: duża ilość

Wysyłka w: 48 godzin

Cena:

69,90 zł

egz.

Tirem przez Rosję

Tirem przez Rosję
Tirem przez Rosję

Wydawać by się mogło, że praca kierowcy tira jest nudna. Co może być ciekawego w ciągłym byciu w trasie? Setki kilometrów do przejechania, niebezpieczeństwo na drogach, awarie samochodu, a także samotność… Otóż nic bardziej mylnego! Tirowiec Kitka pokazuje nam, że warto realizować marzenia, bo tylko pójście własną drogą daje poczucie spełnienia. Autor w niezwykle barwny, a czasami humorystyczny sposób przedstawia, co mu się przydarzyło w czasie drogi, kogo spotkał, a nawet jak ratował swoje życie. Świetnie przy tym kreśli realia historyczne, w których żył. Opisał swoje przygody, ale pokazał też, jak człowiek zachowuje się w obliczu zagrożenia, bo nie zawsze wszyscy są nam życzliwi. Kitce jednak udało się spotkać ludzi, na których mógł liczyć w wielu skomplikowanych sytuacjach.

Dostępność: brak towaru

Cena:

49,00 zł

Trainspotting po polsku

Trainspotting po polsku
Trainspotting po polsku

"Trainspotting po polsku" to zarówno biografia autora, jak i niejako historia polskiej narkomanii od końca lat 60. do połowy lat 90. XX wieku. Opisując swoje życie, autor pokazuje, jak traumatyczne przeżycia z dzieciństwa mogły wpłynąć na późniejsze wydarzenia. Co doprowadziło go do tego, że stoczył się na samo dno. Pobyty na oddziałach zamkniętych, w szpitalach i na „odwykach” z jednej strony w brutalny sposób obnażają warunki ówczesnej służby zdrowia, z drugiej zdradzają metody narkomanów, którzy za wszelką cenę próbują uniknąć poddania się leczeniu.
Książka dedykowana pamięci tych, których narkotyki zabrały z tego świata, oraz ich rodzinom i bliskim. A także tym, którzy spętani nałogiem, nie widzą wyjścia – aby dała im odrobinę nadziei na wolne od narkotyków życie w czystości.

Dostępność: brak towaru

Cena:

25,00 zł

Trudny czas pandemii

Trudny czas pandemii
Trudny czas pandemii

Zofia Sekuła - emerytowany nauczyciel akademicki. Do dzisiaj czynny ekspert w zakresie zarządzania. Autorka sześciu monografii na temat zarządzania zasobami ludzkimi, wynagradzania i motywowania pracowników oraz prawie dwustu artykułów, promotorka ponad trzystu pięćdziesięciu  prac magisterskich. Pracoholik, osoba o głębokiej empatii, przez całe życie pomagająca innym. Poza pracą interesuje się malarstwem, poezją, teatrem, ogrodami, operą i ochroną środowiska, a szczególnie tygrysów. Uwielbia podróżować po świecie.

Dostępność: brak towaru

Cena:

45,00 zł

Ucieczka z kraju

Ucieczka z kraju
Ucieczka z kraju

Uciekłem z Polski komunistycznej w 1971 roku, mając dwadzieścia trzy lata, podobnie jak tysiące ludzi uciekało w tym czasie z Polski przede mną i po mnie. Dziesięć lat później napisałem ten tekst i zatytułowałem go „Ucieczka”, po czym umieściłem go w szufladzie biurka, gdzie przeleżał ponad czterdzieści lat. Kiedy ostatnio odnalazłem go i przeczytałem, wydał mi się interesujący. Dlaczego? Ponieważ sam w dużej części zapomniałem, jak przebiegała moja ucieczka na Zachód. Zdecydowałem się więc go przepisać z kilkoma niewielkimi poprawkami.
Wydaje mi się, że niezbędne jest pisanie o tych wydarzeniach po to, żeby pozostał po nich jakiś ślad. Nie tylko nowe pokolenia nie znają tych faktów, ale nawet starsi ludzie, a obecnie moi rówieśnicy, nie mają pojęcia, na czym mogła polegać taka ucieczka. A nawet jeśli ja przeżywałem te wydarzenia z dużą dozą optymizmu, dla wielu kolegów i przyjaciół, którzy mi w tym czasie towarzyszyli, mogła to być bardzo bolesna przeprawa. Bo nie wszystkim się powiodło i nie wszyscy mieli ten przysłowiowy łut szczęścia w momencie, kiedy był on potrzebny.
Okres, o którym mowa, dotyczy roku 1971, czyli dwadzieścia lat przed upadkiem reżimu komunistycznego. W tym czasie nikt jeszcze nie wątpił w wyższość systemu komunistycznego, mimo wypadków grudniowych na Wybrzeżu i na Pomorzu Zachodnim, które można było uważać wtedy za przypadkowe lub bardziej jako tymczasowe konsekwencje niewłaściwych decyzji podjętych przez ówczesne władze.
Ale moje opowiadanie dalekie jest od rozważań politycznych, ponieważ moim głównym celem było wyjechanie w szeroki świat i poznanie go. Tym bardziej że mieszkałem w Polsce w dość dużym, ale prowincjonalnym mieście i poza kilkoma wizytami w bratnich krajach pozostała część świata była dla mnie całkowicie nieznana i tajemnicza, dla jej odkrycia byłem gotowy podjąć największe ryzyko.

Dostępność: brak towaru

Cena:

20,00 zł

do góry

Wykonane przez Onisoft.pl

2017 Wszelkie prawa zastrzeżone oceanksiazek.pl

Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl